oto I owo

Gra planszowa

Posted in Uncategorized by hajton on 10 kwietnia 2018

Udział biorą minimum dwie osoby (jedna też wystarczy, pod warunkiem, że ma zdrowo rozdwojoną osobowość). Zawodnicy tradycyjnie nie witają się, najwyżej rzucają ukradkowe spojrzenia, ale żadnego ściskania dłoni, przybijania piątek. To niegodne poważnych graczy. A kto reguł nie przestrzega… może grać, ale od razu widać, że słaby zawodnik. Na wstępie próbujemy ustalić, kto zaczyna. Mówię „próbujemy”, bo zazwyczaj się to nie udaje. Nawet rzut bilonem uchodzi za fałszywą monetę. Już lepiej rzucać bidonem, ale to w innej dyscyplinie. Rzut młotem jest lubiany, ale zbyt szybko rozstrzyga partię. Jednak czymś rzucić trzeba. Rzucamy więc (niby od niechcenia) tekst rozgrzewający: „z powodów, których łaskawie nie wymienię, nie masz moralnego prawa zaczynać”. Oczywiście, nadziewamy się na kontrę: „grać p o tobie? raczej po moim trupie!”. Nie używamy epitetów ad personam („jesteś głupi”, „a ty mądry inaczej”). Nie, nie, nie! To jest gra godnościowa, a nie jakieś tam słowne utarczki. Gra zaczyna się więc przypadkiem (koniecznie czystym, żeby nie było, że gramy brudno). Ostatecznie zaczyna ten, kto bardziej trafił niż chybił („trafiłeś nieczysto, a ja chybiłem z klasą”, zabrzmi najpewniej). Zaczynający (słusznie czy niesłusznie) przesuwa pionek o dowolną ilość pól, powiedzmy cztery. Przeciwnik natychmiast przesuwa swój w to samo miejsce i zbija przeciwnika. Na żartobliwą uwagę, że to nie chińczyk, zbijający z satysfakcją oznajmia: „słusznie, to raczej grzybobranie!”, po czym wycina przeciwnika w pień. Dopiero kiedy grającym uda się opuścić strefę startową, zaczyna się prawdziwa rozgrywka. Z każdym ruchem plansza upodabnia się do pola szachowego, uzupełnionego o pole minowe. Stając na określonych polach należy robić miny odpowiadające szachowym figurom. Goniec (zasapanie), koń (dolna szczęka do przodu), wychodzą nam nieźle (skoczek też jest łatwy, wystarczy wybrać na czym lub z czego skaczemy (narty? trampolina?). Król i królowa, czy tam hetman, (duma i godność) to łatwizna, mamy to we krwi. Ale jak zmimifikować wieżę? A pion? Filuterne przekręcenie twarzy w poziom mało kogo dzisiaj śmieszy. Ten segment gry kończy się agresywnym patem, to znaczy przeciwnicy czują się już tak obrażeni, że wstają i patrzą na siebie groźnie, jednocześnie ciągle udając, że się nie widzą (nikt nie mówił, że będzie łatwo). Wyczerpani dotychczasową rozgrywką wzywamy posiłki. Może być pizza, albo chińczyk, a nie, chińczyk już był, i grzyby były… To może „nasze jadło online” czyli na linie. Zupa linowa (żeby tylko nie było kolejki) jest niezła, co chętnie potwierdzi każdy leszcz. Wraz z zupą przybywają biesiadnicy z karczmy, w której zamawialiśmy jedzenie. Bez namysłu dołączają do któregoś z grających. Rozgrzani zupą z lina (i herbatą z lipy) podskakujemy, zagrzewając swój zespół do walki. Na tym etapie dobrze jest podkreślić walory własne, i wyliczyć pobieżną choćby listę błędów i zaniechań przeciwników. W końcu ktoś tam gdzieś krzyknie retorycznie: „co to za palant!?” No właśnie, grać w palanta w mieszkaniu? Wybiegamy na zewnątrz. W palanta w czystej postaci grać nie będziemy, raczej w jego światową wersję, a co! Już tam ktoś zadzwonił po kolegów, już jadą z kijami. Roześmiani, uradowani biegniemy w kierunku placu zabaw. Dobrze wychowane dzieci zazwyczaj same odchodzą, gdy jednak któreś jest oporne, staramy się, aby zasiliło szeregi naszej drużyny (porzucone łopatki, grabki i foremki gromadzimy w kącie piaskownicy, mogą się potem przydać!)

Tutaj jednak muszę przerwać, bowiem forma naszej gry zmieniła się z planszowej w plenerową, względnie miejską. Aha, podobno kije bejsbolowe są zrobione z papier-mâché(?!) choć, dalibóg, nie wiem, co to jest.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: