oto I owo

Brak zasięgu

Posted in miniatury literackie by hajton on 13 marca 2017

Halo! Halo? Ha-lo! No, co jest?! Popukałem w telefon, potrząsnąłem nim, uderzyłem dwa razy o blat. Głupi sprzęt. Ledwie parę dni w użyciu i już problemy. Tak to jest z tymi promocjami. Chociaż, oferta wydawała się korzystna. Wiodąca sieć, uznana marka, model z wyższej półki. No, ale zaraz. Zamiast dewastować telefon lepiej się zastanowić. Może problem z zasięgiem? Zdarza się. Przez mieszkanie przechodzi jakiś cholerny południk zero, martwa strefa ujawniająca się raz na jakiś czas. Spróbuję w kuchni. Nie ma. W łazience. Nic, choć tu zawsze było w porządku. No, bo bateria jeszcze mocna, 78 procent (nawiasem mówiąc, jakoś dziwnie szybko zeżarło te 22). A może limit wyczerpałem? Możliwe to? E, w ciągu paru dni? Przy rozmowach gratis w sieci macierzystej? Cuda, panie, cuda i dziwy. Chiński badziew, ot co.

„Chcesz zasięgu, próbuj wyżej” – głosi niepisane prawo komórkowe. Stanąłem na taborecie prawie dotykając telefonem sufitu. Nic i z tego (nici z tego). Wyszedłem na klatkę schodową, piętro, potem dwa piętra wyżej. Pudło. Wróciłem do siebie. Co teraz? Może balkon? Żadnych ścian i przeszkód. Tylko ja i zasięg. I to maleństwo przy moim uchu. Nic. Jak ja tego nie lubię! Zaczynam czuć się jak małpa, cofam się w rozwoju, wracam na drzewo!

Na ulicach jakoś pusto. No tak, niedziela. Na balkonach, tu i ówdzie posobotni zombi, ze spojrzeniem wbitym w ekranik. Ulicą przemyka pusty tramwaj. Nie zatrzymuje się na przystanku, nawet nie zwalnia. Nikogo na nim nie ma. Zza rogu wybiega grupka młodych, jakby ścigających się, albo uciekających, bo co chwila któryś spogląda nerwowo za siebie. Gdy znikają w pasażu między blokami, zza zakrętu wypada samochód. Zatrzymuje się z piskiem opon, ze środka wyskakuje dwóch facetów z pistoletami w dłoniach. Ja cię nie mogę! Gangsterka w biały dzień. Do czego doszło?! Gdzieś daleko odzywa się seria karabinowa, a zaraz potem huk eksplozji. Aż zombi na balkonach podnoszą głowy. Co się dzieje?! – krzyczę do najbliższego, którego znam z widzenia. Patrzy na mnie, wytrącony z letargu. Coś się dzieje, nie ma zasięgu – mówi bardziej z rezygnacją niż wściekłością. Wracam do środka, zamykam drzwi od świata i oddycham z ulgą. Z moją komórką wszystko w porządku.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: