oto I owo

13.13

Posted in miniatury literackie by hajton on 18 grudnia 2016

unknownSkąd się wzięła zła sława trzynastki? Nie wiem, ale podobnie jak czarne koty ta liczba ma w sobie coś diabelskiego. Nie bez powodu w cywilizowanych krajach budują domy bez trzynastego piętra. Na własne oczy widziałem: czternaste sąsiaduje z dwunastym. Jeśli jednak spojrzeć na trzynastkę, jak na ukryte lub jawne ostrzeżenie, można ją nawet polubić. Polubić na odległość. „Omijaj mnie, a będziesz bezpieczny. Obchodź szerokim łukiem, a nic ci się nie stanie.” 

Godzina 13.13 przejmowała mnie grozą od kiedy uświadomiłem sobie jej złowieszcze znaczenie. Starałem się jej nie dostrzegać, topić w nieuwadze, lekceważyć na całego. Ale znacie ludzką naturę; im bliżej fatalnej godziny, tym częściej wzrok mój lądował na wskazówkach zegara. Już od trzynastej uprawiałem psychologicznego zeza rozbieżnego. Jedno oko kierowałem ku chmurom, podczas gdy drugie, niezależnie od mej woli lub wręcz przeciw niej, wgapiało się w zegarek. Zazwyczaj trafiało na wskazówki lub wyświetlacz dokładnie o feralnej porze. Dopiero gdy mijała, następował okres (prawie) dwudziestoczterogodzinnego spokoju.

Z czasem dopadła mnie złowróżbna myśl: przecież ta godzina posiada swoją zwierciadlaną siostrę nocną, 1.13, może mniej trzynastkowatą, ale otoczoną ciemnością i milczeniem. Na zegarze mojego strachu przybył kolejny punkt. Czuwałem, aby nie przespać groźnego momentu. Mimo starań, czasem zdarzało mi się zasnąć. Przerażony, nastawiałem budzik na 1.10. Ale już wkrótce nie był mi potrzebny. Tryb oczekiwania stawał się moją drugą naturą. Choć nie wiem jak zmęczony, nie zasnąłbym przed krytyczną godziną.

Coś mi jednak mówiło, że ten dwuogniskowy system jest zbyt prosty, że musi czaić się w nim jakaś przykra niespodzianka, która rąbnie mnie obuchem w głowę w zbyt długich okresach rozprężenia. Nie mogłem na to pozwolić. Na mojej „liście podejrzanych godzin” pojawiły się wszystkie pochodne godziny trzynastej, a potem pierwszej. Jeszcze później stwierdziłem, że niestety, każda godzina skażona jest trzynastką, od strony minut mianowicie (sekund nie brałem pod uwagę, nie jestem szaleńcem). Moje życie przeistaczało się w jeden wielki tryb czuwania. Nie była to zmiana na gorsze. Ostatecznie ten, który wie, że coś mu grozi, ma szansę uniknąć niebezpieczeństwa. „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny.” Nieustający alert ducha i ciała powodował, że widziałem świat w barwach jaskrawych, jego dźwięki docierały do mnie wyraziście. Żyłem, żyłem całą gębą, całą pełnią życia. Czy jestem zmęczony? Oczywiście! Ale jako jedyny, a z całą pewnością jeden z niewielu, pozostaję gotowy na nieznane. I tym się różnię od otaczających mnie – tak, nie boję się tego powiedzieć! – głupców, którzy nie wiedzą, co im grozi. Przecież każda minuta, każda godzina jest jakąś trzynastą. Każdy dzień i tydzień, i miesiąc. I rok, i wiek. I nawet każda wieczność…

***

– Czy oprócz notesu coś jeszcze przy nim znaleziono?

– Zegarek. Zatrzymał się w momencie zdarzenia. Zgadnie pan o której?…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: