oto I owo

Tańczący z węgorzami

Posted in miniatury literackie by hajton on 14 listopada 2016

imagesUrlop dobiegał końca. Nie wydarzyło się nic szczególnego. Wypocząłem, to prawda, ale do pełni szczęścia zabrakło mi odrobiny zachwytu, tej przyprawy dnia powszedniego. Jak co wieczór, spacerowałem wzdłuż jeziora. Zapadał zmierzch. Słońce gasło. Za to gwiazdy zaczynały lśnić jak oczy w gorączce. A księżyc – niczym czoło mędrca. I wtedy go dostrzegłem.

Siedział na rozchybotanym pomoście. Jego nogi prawie dotykały tafli jeziora. Spokojnej z pozoru. Ale bulgoty, kląśnięcia, bańki powietrza wyskakujące tu i ówdzie, kręgi rozchodzące się koncentrycznie i pochłaniające nawzajem świadczyły, że wodne bractwo szykuje się do świętowania nadchodzącej nocy, do podwodnych obchodów, świteziankowych misteriów. Siedzący uniósł do ust butelkę. Usłyszałem melodię. Nie żadne tam „gul, gul”, ani pohukiwanie w szyjkę, nie świst, ani gwizd. Frazę niepodobną do niczego, co znałem. Tęskną i ujmującą.

– Piękne – zagadałem.

– W taki wieczór dobrze się gra. Jest szansa, że dzisiaj przypłyną.

– Kto… przypłynie? – poczułem mimowolny dreszcz.

– Węgorze – odparł.

– Pan gra dla… węgorzy? – spytałem ostrożnie.

– Długo studiowałem sztukę bliskowschodnich zaklinaczy węży – odpowiedział nie wprost. – Ale u nas pustyni jak na lekarstwo. Za to wody pod dostatkiem. Dlatego gram na lokalnym instrumencie i zaklinam rodzimy gatunek.

Chciałem już iść, gdy nagle wariat – bo kimże innym mógł być – zagrał figlarnie, poruszając butelką w prawo i w lewo. Wydawało mi się, że pod powierzchnią wody dostrzegam jakiś ruch.

– Niech pan zaczeka. Dziś na pewno przypłyną.

Usiadłem obok.

– A jak już… przypłyną, to w co pan je łapie? I co dalej: wędzi ja pan, sprzedaje?

Wolno obrócił głowę i spojrzał na mnie, jakbym powiedział coś bardzo dziwnego. Niestosownego wręcz.

– Ja dla nich gram, one dla mnie tańczą, a potem idziemy albo płyniemy w swoją stronę. Czy każdy kontakt musi kończyć się konsumpcją?

Dziwak – już nie nazywałem go wariatem – nie był agresywny. Przeciwnie, miał w sobie spokój, który zaczął mi się udzielać. Właściwie dokąd miałem się spieszyć?

Pomiędzy frazami jego muzycznej butelki zamienialiśmy kilka słów, które niczym właściwe karty z talii ukazywały naraz porządek świata, na co dzień zakryty i niewyrażalny, nawet za pomocą opasłych tomów.

I pewnie sądzicie, że tak się to skończyło? Otóż, nie. W pewnej chwili mężczyzna podał mi butelkę.

– Ty spróbuj. Może ciebie posłuchają.

Dąłem w szyjkę delikatnie, palce wgłębiały się w szkło, które było jak żywa materia. I tak! naprawdę! grałem na butelce, choć jeszcze chwilę temu uznałbym to za niemożliwe. Dźwięki wzbijały się i wpadały do wody, inne niosły się daleko, wpadały na łąki i odbijały od ścian sitowia. Z wody, tuż koło nas, zaczęły wyłaniać się węgorze pyski. Po chwili cała powierzchnia lśniła grzbietami tych dziwnych wężoryb. Wyglądały jak armada podwodnych łodzi, które wynurzyły się na chwilę, by zaczerpnąć powietrza.

Mężczyzna dał gestem znać, abym nie przestawał. Sam wstał i uniósł ręce w górę. Zaczął kręcić się i wirować, jak jakiś trzcinowy Grek Zorba albo Tewje Wodziarz. Węgorze również powstały. Sprytnymi ruchami ogona jakimś cudem utrzymywały się w pionie i pląsały wraz z tańczącym mężczyzną.

Zwariowałem! – dotarło do mnie w końcu.

Gdy się ocknąłem, jezioro było spokojne. Blizny na jego powierzchni zasklepiły się, jak pod działaniem cudownego lekarstwa. Po mężczyźnie nie było śladu. Obok mnie leżała butelka. Po winie krajowym, owocowym. Nazwy nie zdradzę.

Advertisements

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Oda do radości – oto I owo said, on 1 grudnia 2016 at 19:01

    […] kobiety, niestety wszystkie w spodniach. Dyrygencka pałeczka działała na nie niczym fujarka zaklinacza węgorzy. Po ostatnim akordzie, maestro sprawnie wybił się w powietrze i powrócił do pozycji stojącej. […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: