oto I owo

Mieszanki literackie

Posted in Uncategorized by hajton on 14 czerwca 2016

UnknownZacznijmy od szkła. Prosta w formie literatka charakteryzuje się uniwersalną pojemnością (około stu gram), co pozwala traktować ją jako szkło krótkie lub długie (w zależności od indywidualnych możliwości i upodobań). Kwestią naprawdę ważną jest jej zawartość. Sądziliście, że wena literacka to coś niekreślonego, co spływa na autorów nagle i nieoczekiwanie? Myślicie, że arcydzieła poezji i prozy powstawały na sucho, w wyniku nienazwanych uniesień albo jako owoc katorżniczej pracy? To byliście w błędzie! Wszystko zależy od zawartości literatki. Ale biada temu, kto zabiera się do rzeczy bez jej znajomości. Miesza na chybił trafił. Choć w trakcie pisania może mu się wydawać, że jedyny dylemat przyszłości, to wybór między Nike, Noblem, a Pulitzerem, prędzej wpadnie w nałóg, niż napisze kilka (z)nośnych (z)dań.

Moje badania zajęły kilka lat, a dzieliły się na część historyczną i dialogową. Z niełatwo osiągalnych źródeł pobierałem wiedzę na temat mieszanek spożywanych przez nieżyjących już mistrzów pióra. Od ciągle aktywnych pisarzy dowiadywałem się o zawartości ich literatek osobiście, oczywiście po uprzednim potraktowaniu delikwentów moją mieszanką; inaczej niczego bym od nich nie wydobył. Zażarte to takie, strzeże mieszankowych tajemnic, jakby inni nie mieli do nich prawa! A ja uważam, że mają wszyscy! Nie będę przypisywał żadnej z mieszanek ani do nazwiska, ani do tytułu, a tylko do gatunku, zaś regułę tę rozciągam zarówno na obecnych jak i dawnych mistrzów. W końcu nie o nich tu chodzi, a o zawartość literatek. Przejdźmy więc do rzeczy, zaczynając od gatunku, który święci ostatnio największe tryumfy.

Powieść erotyczna

Podstawą mieszanki jest woda źródlana. Wszystko jedno jaka, byle tylko źródło znajdowało się w odległości nie większej niż pięć kilometrów od piszącego (piszącej). Do tego dwie miarki szampana Château Lubiège, przy czym najlepsze są roczniki nieparzyste i do tego z lat przestępnych. W którymś z krajów Ameryki Łacińskiej (chyba chodzi o Ekwador, ale stuprocentowej pewności nie mam) dostępny jest likier o nazwie Łzy dziewicy. Kilka jego kropel jest niezbędnych, aby mieszanka zadziałała. Dokładne wymieszanie składników prawie na pewno zaowocuje stronicami o niezwykłym stopniu erotycznego napięcia. Jeśli chcemy, aby powieść spełniała również standardy książki dla kucharek (nie mylić z książką kucharską) przygotujmy cały gar naparu. A gdy celujemy w target bardziej wysublimowany (kucharek sześć), pod żadnym pozorem nie przekąszajmy w trakcie piciania (picia i pisania).

Powieść obyczajowa

Woda brzozowa starego typu (wskazane znajomości wśród emerytowanych fryzjerów) rozcieńczona w ekologicznych pomyjach (no, niestety…). Do tego dwa chlupy Château de Jour (tylko butelki o końcówce serii 16 albo 17).

Powieść historyczna

Siedemnastoprocentowy krochmal. Nalewka szczawiowa. Absynt.

Kryminał i sensacja

Podstawę stanowi czarna polewka na krwawniku. Drugi składnik to powszechnie dostępne w supermarketach indonezyjskie brandy Poziomkowa dolina. I wreszcie: kto woli widowiskowość powinien dodać dwie części truskawkówki, zaś komu bliższa prawda psychologiczna – łyżkę kranówy (broń Boże filtrowanej!).

Literatura przygodowa

Mocno przechylić butelkę z dżinem, byle tylko nie uciekł w całości. Dodać parę kropli Przemysławki lub Prastarej (afterszejwy rodem z PRL-u). Z ich zdobyciem może być pewien kłopot, polecam czujnie śledzić aukcje internetowe. Łatwiej o trzeci składnik – popularny wyciąg ze strzykwy lekarskiej.

Literatura sportowa

Kwaśne mleko (kozie) jako podstawa. Należy je ściąć odrobiną siwuchy, a zaraz potem wrzucić zmiksowanego śledzika. Całość nabąblować powietrzem z futbolówki (najlepiej zaraz po meczu).

Literatura podróżnicza

Nie może obyć się bez Jasia Wędrowniczka (Johny Walker), którego zakraplamy (z wyjałowionej pipety) sfermentowanym sokiem buraczanym i krztyną kaparowego limoncello.

Literatura faktu

Do trzech części żubrówki dodajemy dwie części turówki i jedną część jeleniówki (nie zmieniać proporcji, bo wyjdzie nam literatura „darz bór”). Uwaga, pisać szybko a intensywnie, okresy twórcze suto przetykając drzemkami.

I to na razie tyle. Pracuję nad uproszczeniem przepisów bardziej skomplikowanych (więcej niż trzyskładnikowych).

Zawartości mojej literatki nie zdradzę; niech pozostanie słodką (a może wytrawną?) tajemnicą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: