oto I owo

Biuro myśli NN

Posted in miniatury literackie by hajton on 20 września 2015

UnknownOd pewnego czasu nękała mnie konieczność pozbycia się kilku myśli. Niepodzielnych i niepodzielanych. Oddać je na złom? Makulaturę? Niestety, nikt jeszcze nie wymyślił worków na myśli do recyklingu. Ale zwykłe kartonowe pudełko okazało się w sam raz. Trochę się naszarpałem, bo złośliwe bestie, wolne duchy nienawykłe do posłuchu grały ze mną w kotka i myszkę; co którąś upchnąłem, inna wyskakiwała niczym prawdziwy diablik z pudełka. Jednak tak długo walczyłem aż udało mi się całe towarzystwo nakryć wieczkiem, a potem – bez zważania na tumult dochodzący ze środka – opakować zgrzebnym papierem i obwiązać przaśnym sznurkiem. Pudełko schowałem pod łóżkiem, ale hałasy nie dawały mi spać. Wcisnąłem je więc do szafy, między rzadko używane ubrania, znowu się ich nazbierało… O ile jednak nieprzydatne ubrania nie hałasują, o tyle pudełko żyło własnym życiem. Z szafy dochodziły jęki i stęki, śmichy i chichy, tak, że w końcu nie wytrzymałem i wepchnąłem pudło na pawlacz. Dopiero wtedy się zaczęło! To nie rury skowytały, to nie sąsiedzi imprezowali, to w moim pudełku odbywały się sejmiki, a pewnie i sabaty, bo któregoś ranka cała zawartość pawlacza znalazła się na ziemi. Tak dalej być nie mogło. Co tu zrobić? – medytowałem. Przecież nie mogłem pudełka tak po prostu wyrzucić na śmieci. Była to – choć niepodzielna i niepodzielana – bądź co bądź, cząstka mnie. Zacząłem studiować oferty w prasie i w internecie, ale potencjalnych odbiorców interesowały tylko sznurek, papier i karton. Nie mogłem narazić osieroconych myśli na tułaczkę po świecie. Aż w końcu znalazłem ogłoszenie dające odrobinę nadziei.

Biuro myśli NN. Bierzemy rzeczy takimi, jakie są – brzmiał slogan reklamowy. Ceny do negocjacji.

Ach, gotów byłem zapłacić, byle tylko pozbyć się pudełka, ale w przekonaniu, że jego zawartość nie trafi do ścieku. Chwyciłem pudło pod pachę, wskoczyłem na rower i ruszyłem co sił w nogach. Pudełko dąsało się w rytm jazdy.

– Proszę opisać zawartość – urzędnik biura był rzeczowy. Gdy mówiłem, sporządzał drobiazgowe notatki.

– Dobrze pan trafił – powiedział z przekonaniem, gdy skończyliśmy inwentaryzację. – Ile by pan za to chciał? Cena zależy od formy zużytkowania.

– Ja? Dostać?! – zdziwiłem się. Zakładałem, że w najlepszym razie oddam pudełko za darmo.

– Oczywiście, my również mamy zamiar na tym zarobić. W przeciwnym razie jaki byłby sens naszej działalności?

– Ale co można zrobić z takim pakietem? – dziwiłem się nadal.

– To zależy od pana. Powiedzmy, że oddaje pan pudełko w zastaw, oczywiście z prawem odwołania transakcji. Na tym dużo pan nie zarobi. Lepszy jest komis. Otrzyma pan kwotę, jaką zaoferował najlepszy kontrahent, pomniejszoną oczywiście o procent, który pobieramy.

– I znajdzie się chętny? – powątpiewałem.

Przedstawiciel biura uśmiechnął się.

– Będzie ich więcej niż się panu wydaje. Ale jest i trzecie wyjście, najbardziej dla pana interesujące…

– Czyli?

– Podpisuje pan w mojej obecności całkowite zrzeczenie się praw do zawartości pudełka…

– A co biuro z tym zrobi?

– Materiał trafi w ręce naszej agencji inwestycyjnej. Już oni będą wiedzieli jak się tym zająć. To jak, na co się pan decyduje?

Naraz dostrzegłem, jak malutka myśl, tak mała, że niezauważalna dla nikogo z wyjątkiem prawowitego właściciela, uwolniła się z pudełka i jak pocisk zmierza w kierunku mojej głowy.

„To ja się jeszcze zastanowię!” – krzyknąłem pospiesznie, i zanim zdumiony urzędnik zdążył mi odpowiedzieć, porwałem pudło ze stołu. Wróciłem do domu w stylu godnym uczestnika Tour de France. Niecierpliwie rozerwałem sznurek, zdarłem papier i zrzuciłem wieko. Znalazłem się w żywicznym lesie. Uff, od razu lepiej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: