oto I owo

Pola K.

Posted in miniatury literackie by hajton on 5 września 2015

images-1Pola K. nie lubiła jaskrawych barw. Denerwowały ją panienki ubrane zbyt kolorowo, a szczególnie mężczyźni wystrojeni jak motyle. Pola K. nie przepadała za jedzeniem odbiegającym od tradycyjnego. Drażniły ją nieswojskie zapachy. Zatruwały powietrze czymś nieznanym, a przez to niepokojącym. Sznycel i kartofle, pomidory i makaron, ruskie pierogi, barszcz ukraiński, rybka po żydowsku, kawa po turecku, i wystarczy. Pola K. nie znosiła zachwaszczania języka obcymi słowami. Są już wszędzie, myślała. W końcu wejdą nam do sypialni. Ciekawe, czym wtedy zastąpimy piżamę, szlafrok i pantofle? Pola K. nie lubiła gdy ktoś głośno rozmawiał. Tym bardziej złościły ją prywatne telefoniczne popisy czułości. Miłosne zaklęcia czynione naprędce i bez konsekwencji. Ale wyjątkowej irytacji Pola K. ulegała słysząc na ulicy osoby rozmawiające bez żenady w języku nieeuropejskim. Szumią, chrzęszczą, charczą, jeszcze trochę i pluć zaczną, myślała ze złością. Nie lubiła tego, o nie. Pola K. nie mogła wyjść ze zdumienia, że są na świecie miejsca niegościnne. Była przekonana, że świat powinien nie tylko na nią czekać, ale wręcz domagać się jej wizyt, aby uszczknąć choć trochę z jej uroku i mądrości. Jednocześnie nie mogła nadziwić się naiwności tych, którzy gotowi byli otwierać drzwi nieznajomym. Gość w dom – Bóg w dom, co to, to prawda. Ale tego gościa chyba sami możemy sobie wybrać? Najlepiej niech to będzie ktoś zza oceanu, niech przybędzie na powietrznym rumaku bojowym, w celach pokojowych oczywiście. Pola K. nie lubiła tych, którzy siorbią, mlaszczą, chrupią i głośno kichają. No, chyba że to ona siorbała, mlaskała, chrupała lub głośno kichała. Pola K. nie lubiła tych, którzy głośno klną lub brzydko pachną. No, chyba że to ona głośno klęła lub brzydko pachniała.

Jednak Pola K. czuła się coraz mniej osamotniona. Ciągle więcej braci i sióstr dzieliło jej niechęci. Któregoś dnia stwierdziła, że na ulicach jest znacznie mniej kolorowo, nikt obco nie gada, nie uśmiecha się głupio i prowokacyjnie, a każdy niedostosowany ma prawo czuć się nieswojo. I jest to jego jedyne prawo. Pola K. pomyślała, że jej marzenie właśnie się spełnia. Ale po chwili zaczęła się zastanawiać czy to na pewno było jej marzenie? Czy ktoś jej tego marzenia przypadkiem nie podsunął? A może zawiodła ją kiedyś wyobraźnia? Lub – co bardziej prawdopodobne – jej brak? Na szczęście Pola K. znała niezawodny sposób na przebudzenie się ze złego snu. Zaczęła otwierać oczy, szeroko, coraz szerzej i szerzej… Ale nic się nie zmieniło.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: