oto I owo

Przepis na eliksir prawdy

Posted in żarty literackie by hajton on 4 czerwca 2015

alchemik600

Składniki:

musztarda,

oliwa,

grzyby,

ziemniak,

ptasie mleczko.

 

Komponenty nie wydają się trudno osiągalne, ale to pozór. Cóż to byłby za eliksir prawdy, który można przyrządzić sięgając do jednej tylko półki w kredensie? Wyjaśnijmy więc.

Musztarda musi być koniecznie po obiedzie. Aby ją zdobyć, wchodzimy do restauracji (w porze obiadowej). Pod pozorem szukania wolnego stolika lustrujemy zawartość tych, od których goście właśnie wstają. Widząc niedojedzoną porcję musztardy porywamy ją do wcześniej przygotowanej probówki.

Oliwa musi być sprawiedliwa, a więc taka, która wypłynęła na wierzch. Tym razem zapuszczamy się aż do kuchni. Na twarz przywdziewamy surową maskę inspektora sanepidu, która daje nam prawo do unoszenia pokrywek nad bulionami. Zanim kucharz zorientuje się, że coś nie gra, zazwyczaj dostrzegamy na powierzchni kilka złocistych kropel. Bez pośpiechu zanurzamy w zupie mały słoiczek, spokojnie go zakręcamy, po czym wychodzimy z nieprzeniknioną twarzą.

Technika zdobywania grzybów jest podobna, bowiem chodzi o dwa grzyby z barszczu. Serdecznie odradzam zdobywanie składnika w miejscu, w którym uprzednio pozyskaliśmy oliwę.

Jeśli chodzi o ziemniaka, musi być w mundurku. Ponoć najlepszy jest mundur armii napoleońskiej. Bez wizyty w warzykwariacie się nie obejdzie.

Być może najwięcej problemów przysporzy nam jednak zdobycie ptasiego mleczka. W tym celu musimy wpuścić się w maliny. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że karmiące ptasie matki właśnie w chruśniakach szukają chwili wytchnienia. Gdy dostrzeżemy drzemiącą wśród kolczastych gałęzi samiczkę, wyciągamy z kieszeni specjalną pipetę imitującą dziób niemowlaka. Zaskoczona matka wpuszcza weń parę kropel drogocennego nektaru. Jeśli nie chcemy mieć do czynienia z małżonkiem oszukanej lub jej braćmi, fruniemy z chruśniaka tak szybko, jak się da.

Przygotowanie

Całość blendujemy (staropolskie: mieszamy) w solidnie opieprzonym garnku do chrzanu, aż do uzyskania konsystencji puddingu (staropolskie: budyniu). Gotujemy na wolnym ogniu (jeśli jest zbyt szybki, wlepiamy mu mandat). Najlepsze efekty daje gotowanie na parze (może być para dziesiątek albo parapara, czyli metapara, zwana też parą metafizyczną). Gdy potrawa – niczym gotujące się mleko – wychodzi z garnka, a wręcz z niego ucieka (zalewając płomień lub niszcząc płytę ceramiczną), znaczy że jest gotowa.

Uniknę sarkastycznego „smacznego”, bo przecież nie o smak tu chodzi, a o prawdę. A tę, każdy poczęstowany wygarnie Wam prosto w twarz. Gwarantuję!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: