oto I owo

Zbrodnia Ikara

Posted in literatura, żarty literackie by hajton on 6 kwietnia 2015

imagesW czasach gdy „wszystko już było” powszechne wykorzystywanie istniejących wzorców kulturowych czy wręcz gotowych recept artystycznych wydaje się normą. Ale w błędzie jest ten, kto myśli, że powielanie i reinterpretacja jest domeną współczesności. Jednym z najbardziej znanych przykładów transplantacji starożytnego mitu w przestrzeń dziewiętnastowiecznej Rosji jest Zbrodnia Ikara Fiodora Dostojewskiego. Autor w iście wielkorosyjskim stylu rozbuchał prostą przecież opowieść. Opatrzył ją dziesiątkami wątków pobocznych, setkami dygresji, wprowadził całą plejadą nowych postaci. Stworzył – niczym Dedal – swój własny labirynt Biesa, współczesnego Minotaura. W tej gęstwie łatwo się pogubić. Dlatego pójdziemy na przełaj.

O co chodzi w starogreckim micie? Dedal więziony wraz z synem przez króla Minosa, wymyśla sposób opuszczenia Krety. Z piór i wosku konstruuje skrzydła, na których przelecą morze. „Nie leć zbyt wysoko, bo słońce stopi wosk, ani zbyt nisko, gdyż pióra nasiąkną wodą” – przestrzega syna. Gdyby Ikar posłuchał ojca, ocaliłby życie, jednocześnie zubażając nas o pierwszorzędną przypowieść. Stało się inaczej. Ikar zachłysnął się wolnością i przestrzenią. Na tym polegała jego wina, ukarana zresztą natychmiast i bezwzględnie. Mit jest opowieścią o cienkiej granicy między posłuchem a wolnością.

Nietrudno odgadnąć kim jest petersburski Ikar. To były student prawa, Rodion Raskolnikow. Uciemiężony przez system społeczny i współczujący z innymi jego ofiarami, sam przyznaje sobie prawo „latania bliżej słońca”. Mówiąc konkretnie, przekraczania norm społecznych. Z popełnieniem morderstwa włącznie. Rosyjski Ikar zamiast skrzydłami posługuje się siekierą. Nie ma wątpliwości, że – z mimo wszystko słonecznej – Hellady przeniósł się w środowisko dalece bardziej mroczne.

Wina mitycznego Ikara była niewielka, dlatego i kara trwała krótko. Wina Raskonikowa jest innego gatunku. Makabryczna podwójna zbrodnia, popełniona w imię zachłyśnięcia się szczególnymi prawami jednostek wybranych, zaowocuje karą dotkliwą, rozłożoną w czasie.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Dedalem, opresyjnym ojcem Raskolnikowa jest u Dostojewskiego całe społeczeństwo. Może jednak pisarz obsadził w tej roli konkretną osobę? Najpewniej jest nim przenikliwy oficer Porfiry Pietrowicz, w którego śledztwie sumienie naszego Ikara topi się niczym wosk. A może wręcz przeciwnie, to ofiara Raskolnikowa, stara lichwiarka, postawiona na jego drodze niczym figura niezbędna do wypełnienia się fatum?

Mam tu pogląd inny. Dedalem mówiącym Raskolnikowowi jak i gdzie należy latać jest Sonia; anioł upadły i wyrozumiały, nieszczęśliwy, jak matuszka Rossija, i – tak jak ona – pragnący otoczyć opieką nawet tych, którzy jej nie chcą.

Reklamy
Tagged with: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: