oto I owo

Jak to ze świętym Hubertem było

Posted in felieton literacki by hajton on 16 lutego 2015

Jan_Brueghel_(I)_-_The_Vision_of_St_Hubert_-_WGA3589Postać historyczna, utrwalona w annałach z przełomu szóstego i siódmego stulecia. Potomek królewskiego rodu Merowingów, za młodu hulaka, utracjusz i zapalony myśliwy, w drugiej połowie życia student teologii, misjonarz i biskup. Co spowodowało tak dramatyczny zwrot? Legenda głosi, że w Wielki Piątek 695 roku, w trakcie polowania w ardeńskich lasach Hubert napotkał jelenia ze świetlistym krzyżem w wieńcu. Usłyszał wówczas głos nakazujący mu porzucenie dotychczasowego stylu życia, odcięcie się od krwawej pasji i wejście na drogę bożą. Hubert zaufał objawieniu, przez resztę życia wiernie podążał za jego wskazaniami, co wkrótce po śmierci przyniosło mu tytuł świętego kościoła katolickiego.

Prawdziwie średniowieczna historia o występku i nawróceniu, o uzdrawiającej sile wiary, o świętości, do której powołane jest każde dziecko kościoła.

Tu jednak sprawa nieco się komplikuje, ponieważ święty Hubert został wybrany na swojego patrona przez P.T. Myśliwych. Wygląda na to, że P.T. Myśliwi nie do końca zrozumieli istotę świętości Huberta. P.T. Myśliwych zawiodła elementarna logika. Uprawiany przez siebie proceder raczyli zawierzyć człowiekowi, który uznał go za największy błąd swojego życia. Hubert został świętym nie dlatego, że był myśliwym. Hubert został świętym, ponieważ myśliwym być przestał. Krzyż gorejący w wieńcu jelenia, którego napotkał św. Hubert ani nie błogosławi myśliwym, ani ich nie rozgrzesza. On ich oskarża i potępia.

Podobne wątpliwości towarzyszą bohaterce książki Olgi Tokarczuk (Prowadź swój pług przez kości umarłych):

„Gdyby wyznawcy Huberta chcieli go naśladować, musieliby przestać zabijać. A skoro biorą go na swojego patrona myśliwi, to czynią go patronem tego, co było grzechem Huberta i od czego się wyzwolił. Robią go więc patronem grzechu”.

Nic dodać, nic ująć. Może tylko tyle, że to, co uszło uwadze P.T. Myśliwych nie powinno umknąć dociekliwości teologów.

Stosując bowiem porównywalny szpagat umysłowy i abrakadabrę intelektualną należałoby uznać św. Krzysztofa za patrona wypadków drogowych, a św. Floriana za opiekuna podpalaczy. Aż boję się pomyśleć, jaka rola przypadłaby w tym rozdaniu św. Mikołajowi.

Reklamy
Tagged with:

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Myślistwo – oto I owo said, on 30 września 2016 at 12:18

    […] (O tym, że myśliwi okazali się niemyśliwi, wybierając na swego patrona świętego Huberta już wspominałem.) […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: