oto I owo

Zwycięzcy ewolucji

Posted in felieton literacki by hajton on 25 października 2014

krowaRozmawiałem niedawno ze znajomym, który na pewien czas zrezygnował z jedzenia mięsa. Jego decyzja spotkała się z szyderczą reakcją środowiska. To ciekawe; jednostki, którym nieobce są etyczna wrażliwość i refleksja uważane są za słabe i w pewnym sensie godne – żartobliwego, ale jednak – napiętnowania. W podtekście takiej postawy kryje się myślenie: człowieku, czy ty nie widzisz co się dzieje na świecie? Ludzie umierają z głodu, ludzie obcinają sobie głowy, ludzie mordują się w najlepsze, a ty chcesz się przejmować losem zwierząt?

Nie żałuj róż, gdy płoną lasy. Nie żałuj zwierząt, gdy giną ludzie.

Jesteś słaby, nieodporny na okrucieństwo świata, nieprzystosowany do walki o byt. Nie masz szans w wyścigu po złote runo. Jaki jest sens przejmować się losem tych, od których nic nie zależy? A jeśli nie tylko przejmujesz się nimi, ale masz też odwagę o tym mówić, toś ekolog, ekooszołom, zielony, a może i lewak, czyli za bardzo nie wiadomo co, ale na pewno nic dobrego.

Czy my wymyśliliśmy świat? Nie. Prawo naturalne równa się ewolucja i selekcja. Aby silniejszy przetrwał, słabszy musi zginąć. Silniejszy, czyli mądrzejszy. Mądrzejszy, czyli sprytniejszy. To intelekt jest globalnym zwycięzcą historii. A tylko człowiek jest nim obdarzony.

Intelekt odrzuca zbędny sentyment, który hamuje rozwój świata. Jeśli chcę się ubrać w futro z norek, kto mi tego zabroni? Jaki jest sens przejmowania się losem zwierząt laboratoryjnych, skoro ich katusze mogą się przydać mnie, człowiekowi, poskromicielowi świata?

Ale intelekt pozbawiony współczucia równa się okrucieństwo. Intelekt bez empatii to wąż, który zabiera się za własny ogon. Połknie sam siebie, zanim zrozumie, dlaczego tak się stało.

Uznanie i sankcjonowanie praw zwierząt to próba wzbogacenia intelektu współczuciem. Przeciwstawienie się większości, w imię własnych przemyśleń. Akt odwagi, nie słabości.

Elementarna uczciwość nie pozwala wykluczać z obszaru praw zwierząt tematyki zwierząt hodowlanych. Czy można fascynować się rzekami i jeziorami, udając jednocześnie, że nie istnieją morza i oceany?

Słabi nie chcą toczyć rozmów o potrawach, rozkoszach kulinarnych i przepisach, jeśli ich przedmiotem są zwierzęta. Jak zjeść kogoś, kto przed chwilą mógł spojrzeć nam w oczy? Jak udawać, że lodówka jest sezamem rajskich smaków, a nie chłodnią do przechowywania zwierzęcych szczątków?

„Kręgi albo kolejność zdarzeń” u niejednego Czytelnika wzbudziły irytację. Autor poprzeplatał literackie pasaże manifestem w obronie zwierząt. Ale właśnie ta irytacja świadczy, że coś jest na rzeczy. Wielu z nas nosi w sobie przeczucie, że pomimo historycznego mandatu do zabijania zwierząt, który sami sobie przyznaliśmy, coś tu zgrzyta.

Pomimo starań, nie da się ze świadomości wyeliminować faktu, że jedzenie mięsa równa się zabijanie. Nierozerwalny związek pomiędzy zabijaniem ludzi i zwierząt wyraził Lew Tołstoj, mówiąc, że tak długo jak istnieją rzeźnie, będą istnieć pola bitew.

I jedne, i drugie mają się nieźle.

Ale kiedyś znikną.

Ta myśl niepokoi silnych i krzepi słabych.

Reklamy
Tagged with:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: