oto I owo

Orkiestrowe dowody na istnienie Boga

Posted in felieton literacki, muzyka by hajton on 14 kwietnia 2014

ce14 4 vlaamse opera 6 winterreise blauwbaard_15_mg_5445

Za szóstymi drzwiami „Zamku Sinobrodego” Béli Bartóka* ukryte jest Jezioro Łez. Kiedy Judith po usilnych błaganiach otrzymuje od księcia Sinobrodego klucz i otwiera komnatę, na scenę wpływają dwie olbrzymie ryby.

Początkowo było ich dziewięć. Zamówione w Chinach dotarły na czas, jednak w trakcie prób aż siedem z nich odmówiło posłuszeństwa. Dwie najbardziej posłuszne falom radiowym dotrwały do próby generalnej. Ich dostojne i do złudzenia naturalne ruchy płetw i ogonów wzbudzały zachwyt oglądających.

Aż przyszedł dzień premiery…

Początkowo wszystko płynęło dobrze. Jednak w pewnej chwili odważniejsza z ryb wyrwała się z elektronicznych pęt i swobodnie popłynęła w kierunku publiczności. Dość długo szybowała nad głowami zachwyconych ludzi, ale w końcu zaczęła opadać. Jakaś przytomna słuchaczka złapała nieboraczkę i posadziła obok siebie na wolnym krześle. Jednak po chwili ryba się ocknęła i ruszyła w kierunku orkiestrowego kanału.

W międzyczasie Judith otwarła siódme i ostatnie drzwi, za którymi znajdują się pomordowane żony Sinobrodego. Chyba z ujrzanej grozy ryba wpadła w panikę, a w konsekwencji, w pułapkę. Otóż orkiestrowy kanał jest od strony scenicznej zabezpieczony rodzajem siatki, która ma uchronić nazbyt rozentuzjazmowanych śpiewaków od wpadnięcia do środka, zaś muzyków od bycia trafionym spadającym barytonem. W tę właśnie sieć zaplątała się dzielna ryba. Z orkiestrowej czeluści dobył się jęk zachwytu.

„Jest Bóg!” – zwykł mawiać mój przyjaciel, gdy jakieś nieoczekiwane, a barwne zdarzenie zakłóciło rutynowy przebieg próby lub koncertu. Pamiętam dzień, gdy wzniósł ten okrzyk po raz pierwszy.

Było to w trakcie próby z luminarzem baroku, próbującym podciągnąć barokowe reguły wykonawcze aż w okolice Berlioza. Z uwagi na jej pasjonujący przebieg zacząłem się zastanawiać czy ołówek, którym od czasu do czasu nanosiłem w nutach bezcenne wskazówki luminarza, zmieści się w zaokrąglonej końcówce szczeliny skrzypiec, zwanej efem.

Zmieścił się. I to aż za dobrze. Bowiem przez dotychczasowe lata służby orkiestrowej zanotował już taką ilość cennych uwag, że bardzo go ubyło. Krótko mówiąc, wpadł do skrzypiec z głośnym łoskotem, trafiając akurat na chwilę, w której luminarz brał oddech. Kolega od pulpitu, zamiast siedzieć cicho, najpierw wyznał wiarę, a potem wzniósł radosny rwetes, który rozprzestrzeniał się z szybkością błyskawicy. Luminarz, zdezorientowany i tracący kontrolę nad orkiestrą zdecydował się na wcześniejszą przerwę.

I tak właśnie, w zdarzeniach z pozoru najdrobniejszych muzycy potrafią dostrzec dowód na istnienie Najwyższego.

 

* Béla Bartók „Zamek Sinobrodego” – Franz Schubert „Podróż zimowa”, reżyseria Kornél Mundruczó , Opera Flamandzka, premiera kwiecień 2014

Reklamy

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Jakub Szaper said, on 14 kwietnia 2014 at 16:58

    Reblogged this on SPOD WODY!.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: