oto I owo

Obraz nieistniejący

Posted in miniatury literackie by hajton on 11 grudnia 2013

płótno malarskie3

Pofalowane ścieżki, jak dopływy rzecznego nurtu wiją się i nikną za wzgórzami. Droga rozwstęża się w szeroki gościniec. Obrastają go czeremchy, biały pieprz i biała gryka. Szum i zapach, nieznana mieszanka aromatów.

Zewsząd nadciągają ludzie, korowód wędrowców wzajemnie się niewidzących. Każdy niesie jakiś przedmiot. Cyrkiel, siekiera, kielnia, pędzel, śrubokręt i welon, skalpel i dłuto, broń, probówka… Niektórzy trzymają zwierzęta, inni – zwierzęce skóry.

W moich rękach smyczek i pióro.

Ktoś mnie woła, Giovanni Antonio, słyszę.

Za dorodną kępą bugenwilli, zwanej też kącicierniem (z rodziny dziwaczkowatych) stoi mężczyzna ubrany w białą togę. Spogląda na moje dłonie.

Violinista e scrittore – wyjaśniam.

Giocoliere… – kiwa głową ze zrozumieniem. Gestem dłoni wskazuje łąkę, na której wędrowni artyści rozbili obozowisko. Dzieli nas przepaść. Głęboka, bez dna. Między oboma brzegami rozciąga się metalowa nić.

Per favore… – mężczyzna napina i gwałtownie puszcza linę, która jęczy jak sitar.

Avanti! – przynagla z lekkim zniecierpliwieniem.

Rozkładam ramiona.

Zamykam oczy.

Ruszam.

Reklamy
Tagged with:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: