oto I owo

Grzybiarze

Posted in miniatury literackie, zabawy literackie by hajton on 2 listopada 2013

Muchomor cesarskiGrzybów mi się zachciało. A że do lasu daleko, postanowiłem słowiańskie zbieractwo zastąpić fenicką siłą pieniądza. Krótko mówiąc, poszedłem na bazar. Lasy musiały być jeszcze zbyt suche lub wręcz przeciwnie – przemoczone do piątej podściółki, bowiem handlarzy z kobiałkami było dziś ledwie trzech. W dodatku!… Nie wierzyłem własnym oczom! To, co sprzedawali, to były, co prawda, grzyby, ale jakie…

Jednemu koszyczek aż żarzył się czerwienią muchomorów. U drugiego bezwstydnie panoszyły się jakieś sromolce. Zaś trzeci oferował towar mocno przeterminowany, już w sosie własnym.

W dodatku nic nie zachwalali, stali obojętnie, jakby wcale nie zależało im na sprzedaży. Byłem oburzony.

– No, jak to tak… – zacząłem, a negatywne emocje ściskały mi gardło. – Trujące grzyby sprzedawać?!

– Dlaczego trujące? – zareagował ten od muchomorów. – Przecież ten grzyb – wyjął jednego z koszyka i… polizał! – nazywa się muchomor, a nie człowiekomor. Chyba nie sprowadzasz człowieka do poziomu muchy? – dodał pogodnie.

– Muchomor to muchomor – poczułem się nieco zbity z tropu.

– W sensie ścisłym masz rację – nie bawił się w żadnych „panów” – lecz mylisz się w sensie kulinarnym. Ten oto muchomor cesarski to smaczny grzyb jadalny… – Tym razem odgryzł spory kawałek. Nie mogłem na to patrzeć.

– A to co za ohyda? – zwróciłem się do drugiego, żeby odzyskać pole.

– Dlaczego ohyda? – zasmucił się zauważalnie. – Muchomor mglejarka – dodał tonem prawie omdlewającym. – To, że ludzie ich nie jedzą, nie zmienia faktu, że są to grzyby przepyszne… Prócz tego, czy naprawdę potrafimy przewidzieć konsekwencje swoich wyborów?

Machnąłem ręką. To był jakiś spisek! Zamach na moją cierpliwość. I wyobraźnię.

– A pan, co?! – zaatakowałem trzeciego. – Przeterminowane maślaki sprzedaje?

– Ależ skąd! Po pierwsze, nie maślaki. Po drugie, wcale nie sprzedaję. Dam je panu chętnie w prezencie. I dorzucę krótką lekcję erystyki, bo inaczej pan z tamtymi nie ma szans…

– Panie, daj mi pan spokój! Ja grzyby chciałem kupić, a nie filozofować!

Niedoszła jajecznica z grzybami stygła i tężała. Szczerzyła żółtka w złośliwym grymasie. Ironicznie błyskała białkami.

Wściekły poszedłem parę straganów dalej. Czułem, że skończy się na ogródkowych warzywach.

Jednak trójka zagadkowych mężczyzn nie dawała mi spokoju. Uzbierałem w głowie trochę ciętych ripost – nawiedzają mnie zazwyczaj po czasie – i zawróciłem w bojowym nastroju.

Niestety, grzybiarze zniknęli wraz z koszyczkami. Może miało to związek z patrolem straży miejskiej wnikliwie lustrującym mijane stragany?.. Gdy mundurowi oddalili się, podszedłem do stojącego nieopodal handlarza.

– Co to za jedni, ci grzybiarze? – spytałem konfidencjonalnie. Już skłonny byłem uwierzyć, że przywidzieli mi się tylko.

– Uchodźcy, panie, czarniawi tacy… Pewnie z Grecji przyjechali.

– Jak z Grecji, to nie uchodźcy, przecież Grecja jest w Unii…

– Grecja jest w Unii? – zdumiał się handlarz. – To pewnie dlatego tak im się wszystko posypało…

– Ale świetnie mówią po polsku – nie dawałem za wygraną.

– Świetnie? A gdzie tam! Ni cholery z tej ich gadaniny zrozumieć nie można. Nie, nie mówię, że mi przeszkadzają – zmitygował się. – Ale pożytku też z nich nie ma. Mogli by chociaż jakieś skrzynki przenosić, a ci nic, tylko ględzą cały dzień…

– Pamięta pan chociaż ich imiona? – świadomość, że być może nie zobaczę już oryginałów napawała mnie niezrozumiałym smutkiem.

– Na jednego wołają Stoik, pewnie dlatego, że tak tu wystaje, drugiego zwą Cynikiem, ani chybi złomiarz jaki, cynę zbiera, zaś ten z twarzą jak kartofel to niejaki Sokra, czy jakoś tak…

– Sokra? Też mi imię…

– O, właśnie! Sokrateż go zwą.

Pędziłem do domu, aż mi buraki i cebule wyleciały z koszyka. Toczyły się malowniczo trotuarem, ale nie zważałem na to. Co tam grzyby, co tam jajecznica, co tam tatar nawet! Już wiedziałem, gdzie szukać moich grzybiarzy. Tysiącletnich oliwek mi się zachciało. Szklaneczki retsiny o posmaku żywicy. I książki Tatarkiewicza do kompletu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: