oto I owo

Grupy

Posted in felieton literacki by hajton on 5 czerwca 2013

Mondrian_1Ludziom wierzącym łatwiej zaakceptować ziemską niesprawiedliwość. Czeka ich nagroda. Ich wrogów – kara. Sprawiedliwość nadejdzie po śmierci.

Ludzie niewierzący są ubożsi o całą wieczność. Ich raj albo piekło może ziścić się tylko na ziemi. Więc tu walczą o swoje prawa. Lub prawa innych, wykluczonych z wiekuistej nagrody.

Pojęcia wiary lub niewiary, wyznania duchowego lub materialnego – choć wcale nie przebiegają prostopadle – zmuszają do deklaracji.

W grupie raźniej i bezpieczniej. I mocniej.

Grupy szacowne, istniejące od dawna, zakorzenione w ludzkich sercach i umysłach nie muszą się obawiać. Jedna burza im nie zaszkodzi. Ale jeśli trwają z oczami zamkniętymi na świat, jeśli twierdzą, że w przeciągu setek lat nic się nie zmieniło, są niczym dumne zamki podmywane falami nieufności. Grozi im erozja.

Grupy mniejsze i młodsze muszą się bardziej starać. Ich byt jest niepewny, los bywa kapryśny, a przyszłość nieraz zależy od kamyczka, który nie dostrzeżony w porę zamienia się w głaz o niszczącej sile. Muszą mówić dużo i głośno. Nawet krzyczeć. I dmuchać na zimne, aby balon rozbudzonych oczekiwań nie pękł z hukiem.  

Oprócz zalet grupa posiada wady. Przede wszystkim – przycina indywidualność. Kto chce się zmieścić w ramkach (w klatce, jeśli komuś bliższe porównanie trójwymiarowe) winien złożyć skrzydła, wszystko jedno, anielskie czy diabelskie. Zapomnieć, że tu ciśnie, tam uwiera… Musi zaakceptować grupowe rytuały, a najlepiej brać w nich czynny udział. Jeśli nie, grupa prędzej czy później go wypluje. A bycie wyplutym jest nie tylko bolesne, ale i niesmaczne.

Grupa tępi wrażliwość, zachęca do gry pod publiczkę, rozmywa dawne ideały. Tworzy własne, obowiązujące. Często irracjonalne.

Grupę najłatwiej buduje się na opozycji do innej grupy. Podobieństwa są mdłe i niezauważalne. Odczuwają to grupy, które chcą być inne, ale tylko trochę. Siła ich głosu jest znikoma, a żywot krótki.

Przynależność do grupy jest – atawistycznie biorąc – funkcją obronną. Ale duże i silne grupy pragną narzucać słabszym własny punkt widzenia. Tworzyć wzorce. Grupa największa dyktuje innym swoje prawa. Nawet jeśli z logicznego lub etycznego punktu widzenia są głupie bądź naganne. Ten – przez wielu uznany za doskonały – proces nazywamy demokracją.

A gdyby prawo stanowili najsłabsi? Przecież silni i tak sobie poradzą. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: