oto I owo

Jeśli zimową nocą podróżny

Posted in felieton literacki, książki, O KSIAŻKACH by hajton on 1 marca 2013

jesli-zimowa_nocaWejście z marszu w prozę Italo Calvino przypomina skok do basenu, na dnie którego znajduje się odbicie wody. Albo dziesiątki odbić.

„Giorgio Manganelli, wybitny włoski pisarz, teoretyk literatury i krytyk, zauważył, iż idealnym wyobrażeniem pisarskiej metody Calvina jest lustro: powierzchnia pozornie gładka i spoista, zdolna pomieścić wiele obrazów, które poddają się nazwaniu, lecz umykają przed dotykiem. Calvino przyswoił sobie przewrotne przykazanie Hofmannsthala: „Głębia pozostaje ukryta. Gdzie? Na powierzchni rzeczy.”**

„Powierzchnia rzeczy jest niewyczerpana.”***

Autor „Jeśli zimową nocą…” stosuje zabieg formalny, który wydaje się uosobieniem czytelniczych tęsknot. Otóż, nikt inny jak sam czytelnik zostaje obsadzony w roli głównego bohatera – podróżnika zagubionego w labiryncie książek…

Właśnie, jakich? Nieistniejących? Niedokończonych? Rozpoczętych? Nie ma trafnego okreśelnia, żadne nie wyrazi prostej myśli: każde zdanie jest zaczynem nowej opowieści, a ich nieskończona kombinatoryczność pozostaje poza zasięgiem rozumienia, oferując nam – w najlepszym wypadku – rolę przekaźnika/narzędzia.

Dziesięć rozpoczętych tekstów, to dziesięć oddzielnych światów. Od kolejowego dworca do indiańskiej wioski,  od Malborka (Czytelnikowi wydaje się, że złapał autora na szkolnym błędzie: Brigd, Zwida, Ponko, Gritzvi, Kauderer, Ozkart, to mają być polskie imiona i nazwiska?! Kudigwa, Pëtkwo – rodzime nazwy geograficzne?!.. Już widzę uśmiech na twarzy pisarza, który parę stronic później ze stoickim spokojem wyjaśnia, że w istocie chodziło o Kimeryjczyków, wymarły naród, który posługiwał się językiem z grupy botnicko-ugryjskich…) do brutalnych porachunków gangsterskich. Od więzienia usytuowanego na skalistym wybrzeżu do japońskich ogrodów pełnych erotyki…. 

No cóż, powie ktoś – i pierwszy się z nim zgodzę – łatwiej jest zacząć sto obiecujących tekstów niż choć jeden doprowadzić do przekonującego końca. Taki zarzut możnaby postawić autorowi, gdyby nie fakt, że książka również jako całość posiada wewnętrzną akcję i logiczną, choć karkołomną konstrukcję.

„Jeśli zimową nocą podróżny, poza osadą Malbork, wychylając się nad brzegiem urwiska, nie lękając się wichury ani zawrotu głowy, patrząc w dół, gdzie zagęszczają się cienie, w sieci zbiegających się linii, w sieci przecinających się linii, na dywan z liści w poświacie księżyca, wokół pustego grobu … –  jakaż historia tam w tle czeka na zakończenie? –  pyta, ciekawy dalszego ciągu opowieści” – same tylko tytuły zagubionych książek tworzą własną opowieść.

„Jeśli zimową nocą…” jest literackim paradoksem. Mówiąc o książkach możliwych, sama istnieje w sensie najzupełniej dosłownym.

„Książka powinna być ekwiwalentem świata nienapisanego, ale przekładalnego na słowo pisane”.*

 „Gdyby pomiędzy białą kartką papieru a wrzeniem słów i opowieści, które przybierają formę i ulatniają się, zanim ktoś zdoła przelać je na papier, nie istniała ta krępująca przesłona, jaką jest moja osoba! Styl, smak, własna filozofia, subiektywizm, kultura literacka, nabyte doświadczenie, psychologia, talent, triki zawodowe (…) wydają mi się klatką ograniczającą możliwości (…) Chciałbym jedynie przekazać to, co da się przekazać i czeka, by ktoś to napisał” …*

Czyżby Calvino przyznawał tym samym rację dość rozpowszechnionemu dziś poglądowi, że pisać każdy może?

„Autor jest „sztukmistrzem lub iluzjonistą, który na jarmarcznym stoliku wykłada zasób figur i mieszając je, łącząc ze sobą i podmieniając, otrzymuje pewien zasób efektów”, lecz także św. Hieronimem oswajającym – za sprawą wiedzy i słowa pisanego – lwa, a więc siły natury, odnajdującym harmonię z „nieludzkim charakterem wszechświata”.***

Czy na pewno każdy piszący spełnia powyższe kryteria?

„Tylko wówczas, gdy zdołam w sposób naturalny użyć czasownika „pisać” w formie bezosobowej, będę mógł mieć nadzieję, że przeze mnie samego wyraża się coś mniej ograniczonego niż odrębność jednostki. A jak rzecz się ma z czasownikiem „czytać”? Czy można by powiedzieć „dzisiaj czyta się”, tak jak się mówi „dzisiaj pada”?”*

We własnej książce, w komentarzu dotyczącym „Doktora Faustusa” użyłem słów:

Dziś tak się już nie pisze. Dziś tak się już nie czyta. Ale posmakować warto.

Tę uwagę z całym przekonaniem rozciągam na prozę Italo Calvino, według którego: 

„Wszechświat będzie wyrażał siebie tak długo, aż ktoś wreszcie powie: „Ja czytam, zatem coś pisze”*.

 

Cytowane fragmenty pochodzą z książki Italo Calvino „Jeśli zimową nocą podróżny”* (PIW 1989) w tłumaczeniu Anny Wasilewskiej (również fragment Od tłumacza**), a także z cyklu esejów o literaturze włoskiej „Podróżować, pisać”*** Joanny Ugniewskiej (Zeszyty literackie 2011).

Reklamy
Tagged with:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: