oto I owo

Lucław

Posted in miniatury literackie by hajton on 6 stycznia 2013

LucławSzacunek i poważanie otaczają postacie wybitne. Popularność towarzyszy zazwyczaj idolom popkultury i sportowcom. Jest też zła sława, domena złoczyńców wyróżniających się szczególnym okrucieństwem lub perfidią. Spektrum rozgłosu jest bardzo rozlegle, ale ciągle znajdują się postacie i dziedziny, które je poszerzają.

Legenda Lucława narodziła się w wyniku jego niezwykłej odporności na wiedzę.

To, że jako przedszkolak nie był w stanie opanować pamięciowo najkrótszego wierszyka, nie budziło niczyjego zdziwienia.

Gdy jednak mijały kolejne lata, a Lucław nie posuwał się w elementarnych umiejętnościach ani o krok, niepokój opiekunów zaczął rosnąć. Co ciekawe, specjalistyczne testy dowodziły, że w innych dziedzinach chłopiec rozwija się stosownie do wieku.

Był przy tym dzieckiem spokojnym, a jego naturalna umiejętność funkcjonowania w grupie powodowała, że żaden z nauczycieli nie chciał mu stawać na drodze do następnej klasy.

O Lucławie zaczęło robić się głośno kiedy rozpoczął naukę w gimnazjum. Był chyba pierwszym dzieckiem, które uzyskało wstęp do szkoły ponadpodstawowej bez umiejętności czytania i pisania, dodawania i odejmowania, o mnożeniu i dzieleniu nawet nie wspominając.

Nabór do gimnazjów odbywał się jednak na podstawie świadectw ukończenia szkoły podstawowej. A to przecież Lucław otrzymał.

Mijały lata. Chłopiec rozwijał się fizycznie, wyrósł na dorodnego młodzieńca, lecz jego osiągnięcia szkolne równe były zeru.

Kolejne testy potwierdzały, że iloraz inteligencji ucznia wcale nie odbiega od normy. Lecz ani indywidualny tok nauki, ani korepetycje, nie pomagały. Lucław nie czytał, nie pisał, nie rachował i już.

W trzeciej klasie gimnazjum zasłynął natomiast jako wytrawny gracz komputerowy. Roznosił wszystkich w „strzelankach ludzikiem”, a w którejś z odsłon FIFY otarł się nawet o poziom rozgrywek międzynarodowych.

Wyczynem, który przysporzył mu kolejnych fanów była próba bicia rekordu świata w oglądaniu telewizji bez przerwy. Kiedy był już blisko wymaganego czasu, ponoć uświadomił sobie, że i tak nie będzie w stanie przeczytać wpisu w Księdze Guinnessa i… zrezygnował. Śmiały uczynek wzbudził uznanie nawet tych, którzy przedtem nie byli chłopcu życzliwi. 

Szybko wyszło na jaw, że małpia wręcz zręczność w posługiwaniu się klawiaturą dotyczy jedynie gier. O umiejętności pisania najprostszych choćby tekstów nie było mowy. Jedyną graficzną formą przyswajalną przez chłopca pozostawały komputerowe ikony.

Próbowano uczyć go liter, odwołując się do miejsc, które darzył szczególną sympatią (centra handlowe, fast foody, kręgielnie, multikina…). Pierwsze wyniki były nawet zachęcające. Lucław bezbłędnie powtarzał wskazywane mu nazwy, ale testy dowiodły, że rozpoznawał po prostu logo.

Nadszedł czas liceum. Komisja kwalifikująca (działająca, przyznajmy, pod silną presją opinii publicznej) nie znalazła powodów, aby odrzucić jego kandydaturę.

Argumentowano nawet, że dziecko, które zaszło tak daleko na drodze edukacji, nie posiadając jednocześnie umiejętności bazowych, musi być jednostką wybitną. 

Lucława zaczął otaczać pewien rodzaj kultowego szacunku. Jego niezłomność w odporności na wiedzę stała się wręcz przysłowiowa, zaś blask, jakim opromieniał go zdobyty bez wysiłku tytuł Mistrza Zręcznościówek, skutkował próbami naśladowania wśród młodszych roczników.

Aż przyszedł egzamin dojrzałości.

I tu – no cóż – szczęśliwa passa Lucława musiała się skończyć. Młodzieniec matury nie zdał, bo zdać jej po prostu nie mógł.  

Ale czy słusznym byłoby przerywanie tej, na swój sposób, błyskotliwej kariery? Przecież do tej pory chłopiec sobie radził. Mało tego, zdawało się, że, być może, wytycza standard człowieka nowoczesnego, jakiegoś homo iconicus, z głową niezmąconą nadmiarem wiadomości, całkiem nieprzydatnych do funkcjonowania we współczesnym świecie…

Nękany podobnymi rozterkami ówczesny minister edukacji zdecydował się na krok bezprecedensowy: ogłosił amnestię maturalną.

To prawda, przy okazji skorzystała spora grupa uczniów, których odporność na wiedzę nie sięgała lucławowej do pięt. Ale nie bądźmy drobiazgowi.

Kariera uniwersytecka szeroko rozpostarła ramiona. Wiele znanych uczelni zaczęło wabić nieprzeciętnego kandydata. Kształcenie młodzieńca, który nie tylko nie umie czytać ani pisać, ale też przeważnie nie rozumie, co się do niego mówi, zdawało się wyzwaniem dla najlepszych.

Szacowne akademie, którym nie dane było zaliczyć Lucława w poczet regularnych studentów, chętnie nadawały mu specjalny status, byle tylko otrzeć się o jego niezwykłą osobowością.

Ale ich intencje nie były czyste.

W testach przeprowadzanych na terenach słynnych ośrodków uniwersyteckich niegodziwie wykorzystano Lucława do stworzenia dziesięciostopniowej skali odporności na wiedzę, zwanej odtąd „skalą luclava”.  

Młody człowiek otrzymał liczne dyplomy prestiżowych uczelni, choć złośliwi twierdzili, że były to tylko zaświadczenia o przeprowadzeniu badań. Tego akurat Lucław nie mógł sprawdzić.

Za to stan konta bankowego nie krył przed nim tajemnic. Dopóki przed liczbami (zaraz, nie obrażajcie Lucława; przecież wiedział jak wyglądają cyferki) nie pojawia się kreseczka czyli minus, wszystko jest w porządku.

A ponieważ kreseczka się nie pojawiała – światowe ośrodki naukowe wysoko ceniły jego współpracę – to i problemu nie było. Potwierdziła się tym samym teza, że wiedza jest zbędna w pozyskiwaniu środków materialnych, wystarczających do w miarę wygodnego życia.

Lucław znalazł naśladowców.

Powstał nawet prąd myślowy, zwany „lucławizmem” lub „bezruchem mózgowych purystów”. Jego podstawy okazały się jednak kruche, tezy wiotkie, a w dodatku nikt nie potrafił ich sformułować, o udowodnieniu już nie mówiąc.

I choć niektórzy twierdzą, że imię Lucława przejdzie do historii jako jednostka głupoty, to kto by ich tam słuchał.

Świat aż roi się od złośliwców i zawistników.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: