oto I owo

Indianie i kowboje

Posted in felieton literacki by hajton on 25 listopada 2012

Za sprawą pomyłki Krzysztofa Kolumba rodowitych mieszkańców obu Ameryk do dziś nazywamy Indianami, dla indyjskich aborygenów rezerwując nieco mniej logiczne określenie – Hindusi. Słowo „Aborygen” jest synonimem pierwotnych ludów Australii, ale pisane przez małe „a” oznacza rdzennych obywateli jakichkolwiek terytoriów.

Język – choć najdoskonalsza to forma międzyludzkiej komunikacji – wije się niczym piskorz, obnażając umowność słów, oświetlając ich znaczenie z coraz to innej strony i niejednokrotnie relatywizując sam siebie.

Terrorysta i bojownik to ten sam człowiek. Bandyta może być zwany patriotą. Szaleniec – mistykiem. Polityk – postacią charyzmatyczną lub populistą. Kowboj otwiera całkiem inne horyzonty niż pastuch, choć w zasadzie znaczy to samo. Gwiazdka show biznesu myśli o sobie per „artysta”, lecz ktoś inny zarezerwuje to miano dla twórców klasy Leonarda da Vinci lub Johanna Sebastiana Bacha (który sam siebie miał za solidnego rzemieślnika).

W powszechnym rozumieniu słowo „uderzać” odnosi się do aktywności ręcznej, zaś kopać – nożnej (pomijam kopanie w sensie łopatologicznym: kto pod kim dołki kopie, ten takim się staje). Ale – jak słyszę w trakcie transmisji z meczu – piłkarz uderzył (czytaj: kopnął) piłkę. Idąc dalej, piłkarze ręczni powinni piłkę kopać. Rękami oczywiście. Zaręczam, że termin zacznie żyć własnym życiem. Wystarczy go tylko powtórzyć kilkadziesiąt razy.

„Ponad wszystkie wasze uroki, Ty! poezjo, i ty, wymowo, Jeden wiecznie będzie wysoki: Odpowiednie dać rzeczy słowo!” – wołał C.K. Norwid.

Poeta najwyraźniej rozdziela tu język artystyczny od potocznego, precyzję obu stawiając jednak na pierwszym planie.

Wierne opisanie rzeczywistości, to jeden z najtrudniejszych arkanów pisarskiego rzemiosła.

Czy jednak literatura nie traci na dosłowności?

W mowie potocznej jabłko to… jabłko.

A w literackim opisaniu?

  • Kształt okrągły krągłością niedoskonałą.
  • Owoc bardziej spiżowy niż brzoskwinia, a jednak orzechom nie dorównujący.
  • Główka owocowa z ogonkiem i wąsikiem.
  • Globik ziemski, powierzchnią doskonały, miąższem nadpsuty (albo odwrotnie).

Przedmiot można opisać na tysiące sposobów, nigdy nie wyczerpując wszystkich możliwości.

Podobnie stan psychiczny.

  • Ułamki robaczki strzępy codzienne mówiłem jej biustonosz jest formą naigrawania się z wieczności a z nią nie wygra nawet kasa kasjerka Kasandra.
  • W jego głowie panował chaos.

Pierwsze ze zdań wyraża chaos, drugie jedynie go nazywa.

„Ten to potrafi malować” – mówimy z uznaniem o plastyku realiście, którego kreska dorównuje fotograficznej dokładności. Ale szacunek a zachwyt to nie to samo. Dzieło abstrakcjonisty – czasem tylko parę maźnięć namalowanych ręką z pozoru niewprawną – może wyrwać z piersi westchnienie zachwytu, którego źródła nie da się wytłumaczyć.

Język sztuki potrzebuje więcej przestrzeni niż przekaz dnia codziennego. Ten ostatni powinien charakteryzować się nazywaniem rzeczy po imieniu. Problem w tym, że zarówno rzeczy jak i ich nazwy bywają definiowane zgoła odmiennie.

A na koniec perełka.

Reklamy
Tagged with: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: