oto I owo

Parę słów o materiałach piśmienniczych

Posted in felieton literacki by hajton on 22 listopada 2012

Wrogiem ołówka jest gumka myszka. Idzie w ruch jako korektor niezgrabnych liter, zanadto wybrzuszonych „b”, zbyt smukłych „a”, za krótkich „j”, przydługich „i”, słów niezdarnych, pisanych ręką dziecięcą lub niewprawną. Ale jak z czystym sumieniem wymazać słowa napisane przed wiekiem? Czy czas, który minął od położenia ich na papierze nie powinien stanowić immunitetu, dawać gwarancji nienaruszalności? Lecz co, jeśli słowa uwiecznione brzydkie są i plugawe?

Tablica i kreda. W ich wspólnocie wyraz rodzi się tylko po to, by zostać zmazanym. Czterdzieści pięć minut, oto maksimum jego trwania. Tablica i kreda to trud Syzyfa, twierdzenie, które trzeba udowadniać bez końca, wiersz niezmienny, choć zmieniający się poprzez świat w ciągłym ruchu. Tabula rasa, wiecznie zapełniana i resetowana ciągle od nowa.

Piasek. Słowo, obraz, znak, kształt stopy, odciśnięte na nim w pełni słońca, trwają tylko do pierwszej fali albo do wieczornego przypływu. Czy znikają? A może zakodowane w drobinach, zapamiętane w kroplach wzbogacają bezkres chwil ulotnych, które potem odnaleźć można w gwiazdach, w morskiej pianie, albo w pląsie konika morskiego?..

Woda, która rozmywa piasek, może sama stać się kartką papieru, ale tu wyrazy znikają zanim powstaną, literę da się odczytać tylko z ruchu dłoni. Jedyne efekty dotknięcia powierzchni ruchliwej jak rtęć to kręgi, przenikające i pochłaniające się wzajemnie. Woda połyka słowa, ciągle spragniona nowych treści, których ilość nigdy jej nie zadowoli, bo i tak przepadną w jej ogromie.

Jest papier, po którym wodzi się piórem. Lub odciska słowo drukowane, trwałe i dumne. Jego wrogiem jest ogień. Sam ogień to groźny atrament. Tak jak intencje tych, którzy piszą nim w czarnym powietrzu.

Jest i klawiatura. To, co z niej, rodzi się w plątaninie układów scalonych i przybiera postać pikseli. Nie zaśmieca świata. Przynajmniej materialnego.

Wspomnijmy jeszcze o kawałku drewna. Artykuł piśmienniczy z pozoru dość mało precyzyjny, lecz to właśnie on zapisał się w historii czkliwą czcionką, jako ojciec chrzestny napitku zwanego „Patykiem pisane”.

In Vino Veritas. Con spirito.

Godzinę po napisaniu powyższego tekstu zrządzeniem losu sięgnąłem po esej Joanny Ugniewskiej poświęcony książce Antonia Tabucchiego „Tristano umiera”. Z niej pochodzą dwa cytaty, które zdecydowałem się zamieścić:

„…słowa to dźwięki utworzone z powietrza. Powietrze. Zbierasz powietrze.”

„…pismo jest skamieniałym głosem(…) niedługo mój głos zniknie, pozostanie twoje pismo”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: