oto I owo

Wypowiedź umowna

Posted in felieton literacki, literatura, muzyka, sztuka by hajton on 9 października 2012

W literaturze, zwłaszcza s-f lub fantasy, pojawia się zjawisko tak zwanych światów paralelnych. Tymczasem cała beletrystyka jest niczym innym jak projekcją światów możliwych. Gdzie leżą ich granice? Wydaje się, że w miejscach, do których sięga wyobraźnia autorów. I w niemniejszym stopniu – wyobraźnia czytających. Co zaakceptujemy w granicach własnej fantazji jest bytem możliwym. Rozum, jego możliwości ale i ograniczenia są tylko jedną stroną ludzkiej osobowości.

W książce „Wyznania młodego pisarza” (tytuł przewrotny, jak cała twórczość Umberto Eco) autor przytacza pytanie jakie zadał mu kiedyś znajomy: „Jeśli wiemy, że Anna Karenina jest postacią fikcyjną, która nie istnieje w rzeczywistym świecie, dlaczego w takim razie ronimy łzy nad jej ciężkim losem, a przynajmniej jesteśmy poruszeni nieszczęściami, jakie na nią spadają?”

Czy dlatego, że jakkolwiek postać bohaterki jest fikcją, o tyle stwierdzenie, że popełniła ona samobójstwo fikcją już nie jest? Istnieje też inne wytłumaczenie: chociaż ten konkretny przypadek jest wymyślony, to przecież istnieje cała masa podobnych, realnych. Może więc, niejako per procura, opłakujemy właśnie tamte?

Oto inny przykład, który podaje Umberto Eco. W powieści „Pani Bovary” jeden z bohaterów oddaje w kościele dwa strzały z pistoletu. Druga z kul odbiła się od kości bohaterki „po czym ugodziła w gotycki filar, odłupując złom kamienia”. Według autora istnieją dowody na to, że wcale liczne rzesze czytelników próbują zlokalizować ową świątynię, znaleźć odłam w kolumnie, a nawet rozejrzeć się za śladami pierwszej kuli, o której trajektorii sam Stendhal wyraził się nadzwyczaj powściągliwie. Eco – wybitny językoznawca, teoretyk literatury, semiotyk – bawi się na kilkudziesięciu stronach całą gamą zależności i paradoksów wypływających z powyższego.

Zostawmy jednak błyskotliwe i niedościgłe literackie parantele mistrza, tym bardziej, że i bez nich przyswajanie fikcji pójdzie nam całkiem dobrze.

Przyznaję się, odwiedziłem kiedyś dom Sherlocka Holmesa, bez trudu dając się uwieść panującej w nim atmosferze chwilowej tylko nieobecności gospodarza…

Elementem, który sprzyja uwiarygodnianiu fikcji jest czas. Jego upływ powoduje, że byt i trwanie (znanych) postaci fikcyjnych umacnia się, podczas gdy żywoty realnych ludzi najczęściej odchodzą w zapomnienie. Jak powiedział Aleksander Dumas senior (raz jeszcze podaję za U.E): „Przywilejem pisarza jest tworzenie postaci, które uśmiercają postacie, o których piszą historycy.(…) Historycy przywołują jedynie duchy, podczas gdy powieściopisarze tworzą ludzi z krwi i kości”.

Powyższe prawidłowości dotyczą oczywiście także innych rodzajów sztuk, ze scenicznymi na czele. Jeśli podczas czytania wchodzimy pojedynczo w intymny świat możliwy, o tyle w teatrze mamy do czynienia z odbywającą się w czasie realnym kreacją wielu osób.

„Romeo i Julia” według Szekspira z muzyką Sergiusza Prokofiewa, to balet o niezwykłym stopniu emocjonalności. A przecież umowność wspina się tu na kolejne piętro, bowiem akcja wyrażana jest za pomocą tańca.

W myśl przytoczonych przesłanek przemysł filmowy (już sama nazwa „przemysł” daje do myślenia) to gigantyczna fabryka kłamstwa z armią ludzi na usługach. Ale i to nam nie przeszkadza. Wzruszamy się, jeśli tylko jest czym.

Mimo wszystko, łatwiej uwierzyć w historię „z życia wziętą”. Jednak twórcy i tu będą mnożyć kolejne piętra umowności. Przykładem mogą być awangardowe ekranizacje klasycznych dramatów. Odwołajmy się raz jeszcze do „Romea i Julii”, tym razem w filmowej wersji Baza Luhrmanna. Akcja szekspirowskiego dramatu przenosi się na współczesną Florydę, w świat rywalizujących ze sobą gangów. Historia opowiedziana współczesnym obrazem i archaicznym słowem: czyż nie powinno to raczej śmieszyć? Ale nie śmieszy. Wzrusza.

Osobną kategorię stworzyła opera. Sam fakt posługiwania się śpiewem zamiast słowem mówionym mógłby budzić zasadnicze wątpliwości. Czy widział kto, aby w prawdziwym życiu ludzie porozumiewali się za pomocą arii i to z towarzyszeniem orkiestry? Mało tego; role dziewcząt i młodzieńców odtwarzają przeważnie heroiny i herosowie w sile wieku, do tego w postać – powiedzmy – hiszpańskiego księdza wciela się bułgarski baryton śpiewający po francusku (w operze barokowej zdarzają się role kobiece odtwarzane przez mężczyzn i odwrotnie). W finale opery tenże hiszpański ksiądz przez pół godziny miota się po scenie w agonii, co wcale nie przeszkadza mu w wyśpiewywaniu skomplikowanych fioritur. A przecież wystarczy, że kurtyna opadnie, by na załzawionych oczach widowni dokonał się cud zmartwychwstania. Hiszpański ksiądz rozdaje uśmiechy na lewo i na prawo, zmysłowo podtrzymując przy tym kibicie scenicznych partnerek.

Gdy w roku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym szóstym francuski reżyser Patrice Chéreau sprowadził bohaterów „Pierścienia Nibelunga” ze świata bogów na ziemię, konserwatywna część widowni teatru w Bayreuth przyjęła to tumultem zupełnie niekojarzącym się z atmosferą panującą w wagnerowskiej świątyni. Ale od tamtych czasów przełamano już większość tabu. Dziś chyba najtrudniej o klasyczne inscenizacje słynnych oper.

Tak więc naszego umownego hiszpańskiego księdza możemy bez trudu wyobrazić sobie w mundurze bliskowschodniego dyktatora, duńskiego śmieciarza, radzieckiego kosmonauty, panamskiego transwestyty, japońskiego piłkarza, kulomiotki z N.R.D., rzeźnika przebranego za Czerwonego Kapturka, piekarza o poranku, intelektualisty o zmroku, człowieka w stroju białego niedźwiedzia i.t.p.

Tak niezwykła dowolność w odczytywaniu operowych partytur niesie ze sobą zasadniczą groźbę potraktowania muzyki jako dodatku do wizji realizatorów.

Ale to właśnie opera, najbardziej mieszczańska ze sztuk scenicznych, stała się dziś najbardziej abstrakcyjną formą wypowiedzi umownej.

Reklamy

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: