oto I owo

Piłka nie jest okrągła

Posted in felieton literacki, sport by hajton on 29 czerwca 2012

Piłka nożna jest dyscypliną sportu – a raczej dziedziną życia – na której zna się prawie każdy. Ja się nie znam. Ale nie trzeba być ekspertem, aby zrozumieć jedno: futbol w wymiarze międzynarodowym jest pułapką zastawioną przez bogatych na biednych. Bowiem ceny oferowane za najlepszych piłkarzy świata są nieosiągalne dla większości klubów i krajów.

Nasuwa się tu podobieństwo do rynku dzieł sztuki. Za obrazy van Gogha, rzeźby Rodina, jubilerskie cacuszka  Fabergé trzeba płacić kwoty niezwiązane z ich wartością użytkową. Warte są tyle, ile ktoś jest gotów za nie wyłożyć.
Przesłanie takich transakcji jest czytelne. To zabawa dla wybranych; wy, szaraczki, trzymajcie się od tego z daleka.
Ilość arcydzieł jednego pędzla lub dłuta (lub dzieł, które ktoś uzna za arcy) jest policzalna. Podobnie jak liczba piłkarzy rzeczywiście wybitnych. Czy nie śmieszne byłoby, gdyby na ścianie Domu Kultury w Grzmiącej Wielkiej zawisł nagle obraz Rembrandta? Czy nie wprawiłby w zdumienie transfer Ronaldo (tak, tak, właśnie tego) do zespołu Naprzód Ustrzykowice?
Teoretycznie – niewykluczone. Praktycznie – niemożliwe.
Dobrego zawodnika w bogatej lidze może kupić jedynie krezus; kogo jeszcze będzie stać na zapłacenie gigantycznej kwoty odstępnego i absurdalnie wysokich poborów? Natomiast wyróżniający się zawodnik ligi ubogiej z chęcią da się zatrudnić na zapleczu ligi bogatej. I trudno się dziwić; za wykonywanie identycznej czynności człowiek woli być godziwiej wynagradzany. Tym samym jednak dla byłego zawodnika ligi ubogiej znika motywacja do rozwoju, bowiem załapanie się do szerokiego składu drugoligowej drużyny z ligi bogatej jest najczęściej kresem jego ambicji i… kariery. Jedna jaskółka – a nawet dwie albo trzy – wiosny nie czynią. Najwyżej chwilowe ocieplenie. A samo tylko traktowanie po gwiazdorsku zawodników przeciętnych nie podnosi ani o krztynę ich wartości sportowej.
Siła reprezentacji narodowych jest pochodną siły piłki klubowej. Fakt tak dostrzegalny, że nie wymaga komentarza.
Wydaje się więc, że sprawiedliwsze byłoby toczenie rozgrywek na szczeblu międzynarodowym według innego klucza. Wystarczyłoby porównać budżety poszczególnych zespołów (bądź zsumowaną wartość rynkową ich graczy) i na tej podstawie poszeregować je w odpowiednie grupy, ligi, koszyki… Taka rywalizacja byłaby bliższa zasadom fair play.
Tu musiałem się uchylić, aby nie stanąć na drodze pomidorów lecących w kierunku mojej głowy.
Przecież piękno sportu polega na tym, że słabszy czyli biedniejszy może dokopać mocniejszemu czyli bogatszemu! – usłyszałem.
Trudno się z tym nie zgodzić. Tyle że – wystarczy popatrzeć na szpice tabeli wszelkich międzynarodowych rozgrywek – w praktyce zdarza się to niezwykle rzadko.

P.S.
EURO2012 utwierdziło naszą pozycję piłkarskiego średniaka. Obnażyło również tragiczny poziom muzyczno-wokalny kibiców. Odtworzenie linii melodycznej w – na Boga! nie aż tak skomplikowanej – przyśpiewce jest zadaniem przerastającym siły miłośników futbolu. Być może zachodzi tu paralela: zawodnikom wydaje się, że grają dobrze, kibicom – że potrafią śpiewać.

Reklamy
Tagged with: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: