oto I owo

Taśmy życia

Na rynku wydawniczym pojawiła się książka – nie książka Augusta Donovana Baculi. Jak nazwać ten obrazoburczy, bezczelny, nowatorski, ale zasługujący na chwilę uwagi pomysł? Prowokacja? Performance do samodzielnego wykonania? Kpina ze współczesnego konsumenta kultury? A może narzędzie autointelektualnej – czy raczej autoemocjonalnej – wiwisekcji?
Nieświadomy czytelnik otwiera tom całkiem przeciętnych rozmiarów, a w środku…

W środku, zamiast gęsto zadrukowanych kartek, znajduje się nawinięta na szpulkę taśma. Materiał, z którego jest zrobiona przypomina papier, ale – na szczęście – o mocno podwyższonej trwałości. W przeciwnym razie „książka” nie wytrzymałby nawet kilku spośród operacji zalecanych przez autora.
Kto pamięta jak wyglądały taśmy magnetofonów szpulowych, bądź te, których używano w domowych projektorach, ten wie o czym mówię. Różnica polega na tym, że tę naszą musimy przepuścić przez palce.
Z zainteresowaniem odklejamy początek taśmy i…
„Pi-pi, du-du, da-da, mu-mu” i.t.d.
Wyczuwana dotykiem struktura przywodzi na myśl coś, co dobrze znamy, i to zarówno od strony – za przeproszeniem – pupy jak i rąk. Dziecięce gaworzenie – bo jak inaczej wytłumaczyć pierwsze „stronice” – wydrukowane jest na czymś, co w dotyku przypomina pieluchę.
W sposób płynny faktura taśmy się zmienia; wkrótce już dostrzegamy na niej linie i kratki, w których dają się odczytać pojedyncze słowa: Ala, As, Las, Kasa oraz cyferki i proste działania matematyczne: 1+2+3=3+2+1. W obu przypadkach sprawy zwolna się komplikują. Z Kasy robi się Casablanka, potem jeszcze Capablanca i jego debiuty szachowe, zaś wzory – matematyczne, fizyczne, chemiczne – jeżą włos na głowie.
Jeże też zresztą są: na klatkach od 2367 do 2392 zalecałbym ostrożność, gdyż można się solidnie pokłuć.
Gdy dochodzimy do lat, które nazwałbym studenckimi, we fragmentach oznaczonych trupią czaszką natykamy się na „pomoce naukowe”: sprasowane porcje kawy gotowej do zaparzenia, tytoń, bibułki i zapałki, oraz proszek, który po rozpuszczeniu w wodzie okazuje się… Ale nie zdradzajmy wszystkiego. Są też tajemnicze pakuneczki; te, w zależności od wieku, możemy traktować jako baloniki różnego przeznaczenia.
Kolejne sekwencje dają się: odsłuchać, odtworzyć w formie pliku video, rozpuścić w mleku skondensowanym, bądź też spełniają funkcję gumki myszki, gumy do żucia lub gumy do majtek.
Dalej jest jeszcze dowolniej: autor zachęca nas do formowania taśmy w najróżniejsze wzory i węzły. Czyż nie jest tak – zdaje się naśmiewać po chwili zza kadru – że potrafimy naplątać i namieszać, ale z prostowaniem idzie nam znacznie gorzej?
Kiedy zdesperowani sięgamy po nożyczki, w samą porę pojawia się ostrzeżenie.
Po przecięciu reszta taśmy ulega autodestrukcji: naprawdę nie chcesz dowiedzieć się co jest dalej?
Ja chciałem, pozamykałem więc na kłódkę wszelkie ostre narzędzia. A byłoby czego  żałować.
Bo już wkrótce pojawiają się wiersze (brawurowa „Oda na dzień poezji rymowanej”) i zapachy, i lasy, wyobrażone i opisane z niebywałą maestrią. Płożymy się na kwitnących łąkach i nad lazurowymi zatokami, spożywamy romantyczne kolacje na ukwieconych zboczach i prujemy nartami nieskazitelną biel śniegu.
Uniwersalność prozy Baculi znajduje wyraz również w fakcie, że możemy ją teraz czytać z zamkniętymi oczami. Co prawda, tylko ci, którzy znają alfabet Braille’a, ale – na szczęście – na kilkuset klatkach dołączony jest kurs w wersji podstawowej.
Potem bawimy się jeszcze lepiej: autor posługuje się szyframi, a nawet techniką mikrofilmów. Nareszcie staje się jasne, dlaczego do kompletu dołączono szkło powiększające.
W chwili gdy przyjemność lektury zdaje sie nie mieć granic, okazuje się, że taśma nieubłaganie zmierza ku końcowi…

Największą niespodziankę zostawiłem na sam koniec. Otóż, każdy egzemplarz „Taśmy życia” jest inny; pewne elementy mogą – i muszą – się powtarzać, mówimy jednak o lekturze na wskroś indywidualnej.
A więc do pasmanterii, Czytelnicy! Nie, to nie pomyłka. Autor zastrzegł bowiem, że jego dzieło może być sprzedawane wyłącznie w sklepach z guzikami.

P.S.
Istnieje możliwość kupowania książki na metry.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: