oto I owo

Foogby

Posted in felieton literacki, sport, żarty literackie by hajton on 25 Maj 2012

Dyscyplina powstała poprzez przeniesienie zasad rugby do rzeczywistości piłkarskiej. Najbardziej spektakularnym elementem nowej odmiany sportu jest „most” (daleki krewny „młyna” z rugby). Zawodnicy (po trzydziestu w każdym zespole) łapią się za kostki; jeżeli utworzony przez nich łańcuch połączy dwie linie autowe boiska, drużynie przysługuje rzut karny. Ten przepis owocuje dwiema konsekwencjami: po pierwsze, w cenie są zawodnicy słusznego wzrostu, zaś po drugie – zdarzają się fragmenty meczu, w których zainteresowanie piłką spada, ustępując miejsca łapczywemu obłapianiu łydek. Istnieje też ogromne ryzyko, że drużyna przeciwna wykorzysta zainteresowanie konkurentów „mostem”, strzelając w tym czasie łatwą bramkę. Figura wymaga więc rozwagi. Jak dotychczas „most kompletny” udał się tylko raz; zespołowi Indonezji, w pamiętnym meczu z Brazylią. To wydarzenie zasługuje na kilka słów komentarza.

Azjaci radzili sobie na boisku dość kiepsko i wydawało się jasne, że poszukają swej szansy w stałym fragmencie gry (najlepiej rzucie karnym). Od początku spotkania rzucali się na murawę, łapiąc brazylijskich wirtuozów poniżej łydek. Sędziemu tłumaczyli swoje zachowanie zbiorową epidemią daltonizmu, która miała ich dopaść po rzekomym skonsumowaniu nieudolnie przyrządzonej ryby fugu. Inna sprawa, że getry canarinhos różniły się od skarpet dzielnych Indonezyjczyków jedynie odcieniem. Pod koniec meczu, gdy Brazylijczycy stracili kompletnie ochotę do gry, Indonezja wykonała błyskawiczny manewr (najwyraźniej do znudzenia powtarzany na treningach), który zakończył się „mostem kompletnym”, rzutem karnym i sensacyjnym zwycięstwem jeden do zera. Przyznajmy jednak, że sukces byłby niemożliwy bez udziału Emersona „Longa” Tikutsu.

Ten znany internacjonał już jako dziecko rzucał dzidą. Niestety, od urodzenia cierpiał na krótkowzroczność, w wyniku której z całego szczepu wkrótce ostał mu się ino oszczep. Osieroconym chłopcem zaopiekowali się gwatemalscy misjonarze. Gdy okazało się, że młodzieniec rośnie szybko i wybujale, zainteresowała się nim Gwatemalska Federacja Koszykówki. W trakcie jednego z meczów, Tikutsu, wyższy o głowę od reszty przeciwników, wpadł z kolei w oko skautom z Tanzańskiego Związku Piłki Wodnej. W rozmowach między obiema federacjami uczestniczyli pośrednicy z USA. Dzięki ich talentom mediacyjnym osiągnięto porozumienie: Emerson „Long” Tikutsu zasili tanzańską kadrę waterpolo, w zamian za co Amerykanie przymkną oko na nielegalne plantacje w Gwatemali, oraz otrzymają koncesję na bezterminową eksploatację tanzańskich surowców.

W tym czasie Emerson mierzył już dwa metry trzydzieści centymetrów. Twierdzenie, że w woda w basenie sięgała mu do pasa jest tylko trochę przesadzone. Za to jakże obrazowe.

Nie przedłużajmy jednak. Tanzania zdobyła złoty medal olimpiady w Göteborgu, a specjaliści nie mieli wątpliwości: było to w głównej mierze zasługą Emersona „Longa” Tikutsu.

Od następnego roku zaczęły obowiązywać przepisy, wedle których zawodnik występujący w kadrze jednego kraju mógł następnie reprezentować inny, pod warunkiem, że zmieniał również dyscyplinę. Zbiegło się to w czasie z uznaniem foogby za konkurencję olimpijską. Indonezja otrzymała tu tak zwany „wolny los” (przysługujący krajom, które najbardziej ucierpiały w niedawnych klęskach żywiołowych). Naukowcy indonezyjscy szybko doszli do wniosku, że szanse ich zespołu są właściwie żadne. Tradycje futbolu oraz rugby były mniej niż znikome, zaś foogby – praktycznie nie istniało. W pośpiechu wyszukiwano i wcielano do kadry najwyższych mężczyzn w kraju. Mimo starań (a nawet kombinacji z obuwiem na wysokim obcasie) reprezentacja ciągle nie mogła wykonać „kompletnego mostu” (przepisowa szerokość boiska do foogby wynosi sześćdziesiąt metrów). I wtedy jakaś mądra głowa wpadła na pomysł zaangażowania „Longa” Tikutsu… Cena transferu pozostała tajemnicą, choć wiadomo, że warunki były ustalane przez tę samą co uprzednio grupę amerykańskich negocjatorów.

O reszcie już mówiłem. Sensacyjne pokonanie Brazylii okazało się – jak można było przypuszczać – pyrrusowym zwycięstwem. Pozostałe drużyny (Belgia, Maroko, Jakucka Republika Federalna) nie dały się zaskoczyć, i wysoko ograły Emersona i jego przyjaciół.

Wkrótce zresztą foogby – jako nie dość widowiskowe – zastąpiono tak zwanym fight-footbalem – piłką nożną walk.

Ale o tym już przy innej okazji.

Reklamy
Tagged with: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: