oto I owo

Demokracja bezpośrednia

Posted in miniatury literackie by hajton on 18 Maj 2012

To się musiało kiedyś wydarzyć. Rozwój technologii, który doznał kosmicznego przyspieszenia od czasów rewolucji elektronicznej, sprawił, że technicznie stało się możliwe, aby każdy decydował o wszystkich, zaś wszyscy zyskali możliwość stanowienia o każdym.

Demokracja – bo o niej mowa – była jedynym sprawdzonym systemem polityczno-społecznym, który w odróżnieniu od różnego rodzaju utopii i dyktatur, nie doprowadzał do katastrofy. Demokracja święciła tryumfy od czasów starożytnych, a w czasach postmodernistycznych ludzkość doszła do wniosku, że choć system ma swoje słabości, lepszy po prostu nie istnieje lub też nie sprawdza się w praktyce.

Cóż pozostawało? Doskonalić demokrację. I tu w sukurs przyszła elektronika. Pierwszym niezwykle znaczącym wkładem w proces szlifowania najlepszego z systemów, stało się głosowanie elektroniczne. Zamiast wrzucać kartki do urn, wyborcy zaznaczali swoje decyzje na ekranach. Tym sposobem wyniki wyborów były znane natychmiast po zamknięciu lokalów wyborczych. Kolejnym ulepszeniem, znacząco poprawiającym frekwencję, stała się możliwość głosowania zdalnego. Już nie trzeba było opuszczać ciepłych domowych pieleszy, aby wziąć udział w najdonioślejszym akcie demokratycznym.

Od tej chwili bardzo wzmogły się prace wszelkich KURD-ów (Komitetów Usprawniających Realną Demokrację). Pojawiały się coraz liczniejsze głosy dowodzące – nie bez racji – że ideałem demokracji jest bezpośredni udział wszystkich w akcie decydowania. Aż dotąd społeczeństwa musiały organizować się w grupy (partie), te z kolei – z powodów ograniczeń logicznych i logistycznych – delegowały wąskie grupy (parlamenty), jako crème de la crème mający w ich imieniu zarządzać przestrzenią publiczną. Ale i tego było za dużo. Powstawał rząd, już dosłownie pianka owego crème de la crème, z premierem – przysłowiową wisienką – na samym szczycie.

Ponieważ jednak w opisywanych czasach posiadanie komputera z szerokopasmowym internetem stało się nie tylko przywilejem, ale i obowiązkiem społecznym – zaś pojemność i niezawodność serwerów wielokrotnie przekraczała najbardziej wyśrubowane statystyki zapotrzebowań – nic nie stało już na przeszkodzie, aby decyzje były od tej pory rozstrzygane przez – dosłownie – wszystkich.

Eksperyment wprowadzony na okres próbny w kilku wiodących cywilizacyjnie krajach sprawdził się. Odwieczne marzenie ludzkości zaczęło się wreszcie realizować. Było już na wyciągnięcie ręki. Należało uczynić jeszcze parę kroków, aby osiągnąć ideał. Wśród nich, dwa były najważniejsze. Po pierwsze – objąć wspólnym systemem wszystkich mieszkańców Ziemi. Po drugie zaś – i to ostateczne udoskonalenie zabrało jeszcze sporo czasu – należało ich włączyć nie tylko w proces decydowania, ale również stanowienia o czym mają decydować. Ponieważ rzecz dotyczyła ponad dwudziestu miliardów ludzi, nie czas tu i miejsce, aby wdawać się w szczegóły i przedstawiać żmudną ścieżkę legislacyjną, która koniec końców doprowadziła do sukcesu. Ostatecznie ustalono, iż każdy z mieszkańców Ziemi otrzyma prawo sformułowania jednego pytania, do którego wszyscy współziemianie będą musieli się odnieść (w kolejności losowej). Komputer centralny miał zadbać o tematyczne pogrupowanie pytań (należało bowiem założyć, że spora ich liczba będzie się powtarzać). Zdecydowano też, że zapytania będą przedstawiane w formie plebiscytu (z możliwościami odpowiedzi „tak” lub „nie”), codziennie po jednym, dokładnie o tej samej porze (uwzględniając różnice stref czasowych). Każdy z głosujących otrzymał godzinę na odpowiedź. Za odmowę głosowania wyznaczono tak dotkliwe kary finansowe, że przypadki absencji właściwie się nie zdarzały. Dokładnie sześćdziesiąt siedem minut po zadaniu pytania, każdy Ziemianin otrzymywał wynik głosowania.

Najwyższa Izba w historii ludzkości, tak zwany Glo-Pal (Globalny Parlament) rozpoczął działalność.

Oczywiście, wśród pytań o charakterze kluczowym i fundamentalnym pojawiały się i takie:

  • Czy niespłukiwanie wody w toaletach publicznych należy karać chłostą?

Albo

  • Czy da się załatwić, aby Eurazja pokonała Austrafrykę we froogby?

Lub                                                                                 

  • Czy powinno się odwrócić kolejność dni tygodnia?

Na szczęście ludzkość bez problemu wyłapywała pytania absurdalne i – chociaż nigdy nie jednogłośnie – dawała im jednoznaczny odpór. Odpowiednie departamenty przygotowywały następnie plan posunięć koniecznych do zrealizowania przegłosowanej ustawy. Opinia publiczna była o nich szczegółowo informowana, choć, prawdę mówiąc, nadmiar sprawozdań nie sprzyjał zbyt drobiazgowemu zapoznawaniu się z każdym z osobna.

Pewnego dnia na ekranach komputerów połączonych w sieć Glo-Palu ukazało się pytanie:

  • Czy należy zakończyć kosmiczny eksperyment zwany ludzkością?

Czy to przez niezrozumienie pytania przez znaczną grupę uprawnionych do głosowania, czy też dla jakiegoś innego powodu (błąd systemu, przekora, cyberterroryzm), po godzinie i minucie okazało się, że „za” jest ponad połowa pytanych.

Tym razem wszyscy z niecierpliwością oczekiwali na raport w sprawie kroków niezbędnych do realizacji Ustawy 2069/B6345656/CG616. Decyzje Glo-palu były nieodwracalne, jako że demokracja nigdy się nie myli, a nawet jeśli tak, to jako wyraz woli większości ma do pomyłki prawo. Raport spowodował kolejne zamieszanie. Bowiem rubryka „przewidziane kroki” świeciła pustką.

Sytuacja taka wzbudziła potężną nieufność co do prawidłowości i skuteczności funkcjonowania systemu. Powołano nawet specjalną komisję śledczą. Wyniki jej badań okazały się jednak uspokajające. System funkcjonował bez zarzutu. Podejmowanie żadnych dodatkowych kroków nie było potrzebne. Proces dekonstrukcji zaczął się samoistnie.

Reklamy
Tagged with:

Komentarze 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. Robert said, on 24 Maj 2012 at 19:22

    A tak prawdziwa demokracja wygląda w rzeczywistości:
    http://demokracjabezposrednia.pl/node/107

    • hajton said, on 24 Maj 2012 at 21:00

      Bardzo ciekawe. Gdybyż tylko świat zechciał rozwijać się według modelu szwajcarskiego… Pierwszy bym z tej kuszy wystrzelił 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: