oto I owo

Spaghetti

Posted in miniatury literackie, żarty literackie by hajton on 12 marca 2012

Kulinaria rządzą. Gdzie okiem i uchem nie sięgnąć, dominują programy, książki i blogi kucharskie. Postanowiłem i ja – choć raz – spróbować sił na smakowitym gruncie. Większość przepisów kulinarnych bazuje na założeniu, że potencjalny kuchcik dysponuje całym zestawem niezbędnych ingrediencji. Że jest to teza niesłuszna, da się udowodnić w trymiga.

Mig pierwszy: składniki nie znajdują się w domu. Mig drugi: jest to jeden z kilku dni w roku, kiedy handel nie pracuje w ogóle. Mig trzeci: całkowity i bezdyskusyjny niedobór środków płatniczych.

Jeśli komu mało, to dorzućmy jeszcze:

Mig czwarty (w trzech podmigach): rodzina mieszka daleko, wyjechała na wakacje lub nie utrzymujemy z nią kontaktów.

Mig piąty: przyjaciele i znajomi są gorsi od nas w kulinarne klocki zaopatrzeniowe.

Mig szósty: brak sympatycznych lub w ogóle jakichkolwiek sąsiadów.

Czym więc dysponujemy?

Przede wszystkim apetytem. I nie należy przyjmować kolejnego błędnego założenia, że osobie głodnej jest wszystko jedno, co zje. Pomiędzy wessaniem rozbełtanego jajka, a konsumpcją dania zwanego jajecznicą, zachodzi podstawowa – rzekłbym wręcz, cywilizacyjna – różnica.

Na przykładzie dania ogólnie lubianego, a nienależącego do szczególnie skomplikowanych, spróbujemy udowodnić, że nie warto rezygnować z marzeń pożywnych a smacznych. Kilka pomysłowych transformacji spowoduje, że to my zapanujemy nad zawartością talerza, a nie odwrotnie.

Składniki: makaron, oliwa, sos pomidorowy, czosnek, przyprawy oraz tarty ser (celowo pomijam mielone mięso, bo rozpatrujemy wariant wegetariański, czyli dostępny dla wszystkich).

Nazwa spaghetti oznacza w istocie nie tyle potrawę, ile rodzaj makaronu; najdłuższego z długich. Jeśli nie mamy go akurat na półce, z czystym sumieniem zastępujemy go innym. Nadają się: rurki, skrawki, kokardki, wstążki, kredki, śrubki i nakrętki. Krótko mówiąc: wszystko, co bazuje na makaronowym cieście. W wariancie wyjątkowo złośliwym może się jednak okazać, że żadnego, nawet najprostszego dwujajecznego, nie ma w domu.

No problem.

Właściwie, w czym gorszy będzie tu ryż, kuskus, czy choćby nasza poczciwa kasza w dziesiątkach odmian, dzięki którym potrawa uzyska lekki zaśpiew – odpowiednio – azjatycki, bliskowschodni lub zgoła lokalny?

Już widzę zniechęconych a głodnych, którzy biorą się pod boki i mówią:

„A wyobraź pan sobie, że ryżu i kaszy też nie ma!”

Dobrze. Wyobrażam sobie. I odpowiadam:

„Ale przecież, na miłość boską, w każdym szanującym się, centralno-wschodnioeuropejskim domu są ziemniaki, kartofle, pyry!”

„A jak nie?” – słyszę głos zimny i nieustępliwy.

No dobrze. Nie da się wykluczyć, że ktoś nie zadbał o ciągłość obecności najpoczciwszego z warzyw. I to psiankowatych. Nie dotknęliśmy zresztą jeszcze jednego z problemów, który może storpedować nasze plany, nawet jeśli dysponujemy oryginalnymi składnikami.

Brak wody (bo mrozy albo odcięli). Albo gazu (powody zbliżone, choć raczej w odwrotnej kolejności). I prądu (idem).

Nic to.

Bierzemy wówczas czerstwy chleb lub starą bułkę (bo trudno założyć, że dysponujemy świeżymi) i kroimy toto w paski cienkie a długie. Niestety; jest trochę roboty. W dodatku sędziwe pieczywo łatwo się kruszy (bądź tępi noże).

I na to jest rozwiązanie.

Z pomocą przychodzi nam magiczny zamiennik, który – choć niedoceniany – znajduje się w większości gospodarstw domowych (a jeśli nie, to proponuję zaopatrzyć się w jego większą ilość; w naszej nieortodoksyjnej szkole kucharskiej będzie odgrywał ważną, bodaj czy nie wiodącą rolę).

To płatki kukurydziane, zwane również kornfleksami.

Ich przewaga nad wszystkim, co wymieniłem uwidacznia się natychmiast! Ani nie trzeba ich kroić, ani gotować. Są najdoskonalszym makaronem jaki widział świat!

Przejdźmy do sosu. Jako składniki podstawowe mogą nam służyć: przecier pomidorowy (nadaje się dwunasto – osiemnasto – trzydziesto a nawet stuprocentowy), pomidorowa pulpa, sok pomidorowy, pomidory puszkowe lub mrożone, czerwone pesto, keczup… Ewentualnie pomidory świeże, ale z tym będzie trochę zachodu, w dodatku jeśli dotykają nas wspomniane wyżej problemy z nośnikami energii…  

Jeśli tak się złośliwie składa, że nie dysponujemy jakimkolwiek pomidorem w którymkolwiek stadium przetworzenia, pomyślmy o majonezie lub innym sosie sałatkowym. Chociaż, czy ja wiem?.. Zwłaszcza jeśli makaron okazał się płatkami, to nie bardzo to widzę…

Jest jednak kolejny produkt, który prawie zawsze znajduje się (a przynajmniej powinien się znajdować) na kuchennym stanie. Mowa o mleku! I tak właśnie rozwiązujemy problem sosu, dodatkowo stwierdzając, że naszym poczynaniom patronuje szczęśliwa gwiazda. Bowiem płatki z mlekiem się komponują!

Spaghetti dobrze jest (a wręcz należy) posypać tartym serem. Najlepiej parmezanem lub pecorino. Albo w ogóle jakimkolwiek. Ale zdarzy się wcale nierzadko, że jedyny kawałek sera, który zapodział się i pokutuje w opustoszałej lodówce, jest tak mały i wyschnięty, że próba starcia go musi się skończyć poranieniem palców, a przy okazji zaprzeczeniem idei wegetarianizmu przechodzącego tu w autokanibalizm. Odrzućmy go zdecydowanie!

Wyobraźni głodnego pozostawiam, jakiego zamiennika moglibyśmy użyć. Osobiście jestem za cukrem; to kolejny z produktów sypkich, który łatwo się nie psuje i jeśli tylko nie nadużywamy go do innych celów – powinien dać się odnaleźć na półce. Zwłaszcza że całość tworzy teraz kompozycję bez zarzutu!

Podsumujmy.

Oto najprostszy na świecie (czas przygotowania nie powinien przekroczyć 30 sekund) przepis na pyszne i pożywne spaghetti!

Do talerzyka wrzucamy płatki kukurydziane, które zalewamy mlekiem i posypujemy cukrem.

E voilà!

Smacznego!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: