oto I owo

Tytuł

Posted in felieton literacki, miniatury literackie, żarty literackie by hajton on 31 grudnia 2011

Obudziłem się w euforii; wyśniłem doskonały pomysł na tytuł. Kto choć raz zmierzył się z zagadnieniem, ten wie, że napisanie książki, to łatwizna w porównaniu z nadaniem jej nośnego miana. 

Ileż to razy, w trakcie pracy łapie autora nagły lęk: płynie, a nie wie dokąd, pędzi, a bez gwarancji, że się nie rozbije. Dokąd pisanie go zawiedzie? I czy go nie zawiedzie? A więc blednie powoli, bowiem prędzej czy później przyjdzie mu się zmierzyć z wyzwaniem bodaj czy nie największym: wtłoczeniem rozbuchanej zawartości do ziarna, wepchnięciem barokowej treści do praatomu; zawarciem w jednym, dwóch, trzech słowach tego, co wymagało kilkuset stronic objaśnienia. 

Odwróćmy sytuację – mając nazwę, jest w pozycji uprzywilejowanej. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wyruszył, gdzie tytuł poniesie. Pisanie z gotowym tytułem, to jak podróż z drogowskazem, rejs z nawigacją, jazda z GPS-em.

Cóż więc tak wspaniałego przyśniło mi się? Uwaga, oto jest!

Mniejszość większości

Genialne, nieprawdaż? Jaka przestrzeń się otwiera, lądy niezaludnione, morza niezarybione, przestrzenie niezaptaszone… Po chwili coś mnie jednak ukłuło. Przecież mniejszość większości, to po  prostu mniejszość. Więc po co tej „większości”? Zmartwiłem się. Bo z kolei sama „mniejszość” brzmi, przyznajmy, nieokazale, drobnicowo… Mniejszość, czyli skarlała większość… No, to może odwrotnie?

Większość mniejszości

Niby nieźle, ale problem ten sam. Czymże innym jest większość mniejszości jak nie – po prostu – większością? Ta sama pułapka, tylko przewrócona do góry nogami.

Trzeba inaczej. Mniejszość mniejszości. Tylko czy przypadkiem… No tak, mniejszość mniejszości to znowu tylko mniejszość, w dodatku już nie paradoksalna a tautologiczna. Podobnie będzie więc z Większością większości

Więc co, do pękniętego pióra; nie istnieje dobry tytuł?!

Nie na tej – ślepej – uliczce. „Coś czegoś”, da się zawsze wyrazić jednym słowem.

Na przykład Groza poranka to będzie Budzik. Zieleń parku – Trawa. Uroda słonia – Trąba. I tak dalej…

Ale weźmy coś p l u s coś. Coś i coś. A, tu sytuacja się zmienia.

Na przykład Wojna i pokój.  Damy i huzary. Krakowiacy i górale. Gucio i Cezar. Zbrodnia i kara. Harry Potter i czara ognia. Tych tytułów nie da się wyrazić jednym słowem. (Tytułów = Ty + tułów, ale to już co innego, analiza raczej w miejsce syntezy).

I tak oto doszedłem do ostatecznej konkluzji. Tytuł nowej ksiażki będzie brzmiał:

Mniejszość i większość

Tu jednak tknęło mnie znienacka, że mniejszość i większość to po prostu całość. A Całość – cóż to znowu za tytuł? Całość to wszystko. Wszystko to kosmos. Kosmos to wszechświat. A wszechświat to nieskończoność. I jak tu zabierać się do napisania książki o takiej zawartości bazowej?

Już ja tam zacznę sobie coś pisać; to  łatwiejsze od wymyślania tytułu – co zresztą przyznałem na początku.

Reklamy
Tagged with: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: