oto I owo

Wśród nocnej ciszy

Posted in miniatury literackie by hajton on 21 grudnia 2011

– Uff… Jakoś dotrwaliśmy.

– Ale łatwo nie było. Jak nie łapanka siecią, to znów dowcipniś, który nadziewanie nas na haki – że miłosiernie pominę dalszą część procederu – nazywa sportem…

– A my z kolei… Uśmiałam się… Stałyśmy się im… drogie. Niestety, tylko w skupie i za kilogram…

– Przesłanek do odezwania się w dalszym ciągu brak…

– Próbować można, ale usłyszą nas wyłącznie dwunożni–a–nie–skrzydlaci o czystych sercach.

– Czy to nie lekka przesada? W końcu my też mamy swoje grzeszki…

– Prawda. Ale nieprzygotowany może wpaść w przerażenie, że trzepie nim delirium. A co będzie, jeśli zechce pozbyć się gadających zwidów, czyli nas? Zresztą pewien dwunożny-a-nie-skrzydlaty rzekł kiedyś: komu spojrzenie nie wystarczy, tego i słowo nie przekona…

Coś mi się zdaje, że sama to wymyśliłaś.

– No dobrze, tobie mogę się przyznać. Nikt inny i tak mi nie uwierzy… – zaambarasowana rozmówczyni przeżuła kilka ździebełek.

– Kiedyś mówili: dzieci i ryby głosu nie mają. Teraz pozostały same ryby…

– Problem w tym, że dwunożni–a–nie–skrzydlaci nie nauczyli się jeszcze szacunku wobec samych siebie. Co dopiero mówić o szacunku do nas…

– A nie są to przypadkiem procesy równoległe?

– Oczywiście, że tak. Ale oni nie chcą tego przyjąć do wiadomości.

– To i na dobrą nowinę będą musieli poczekać.

– Niech czekają. A raczej dojrzewają…

– Czy kiedyś będą gotowi?

– Nie wiem. Pewne jaskółki widać…

– Właśnie, wiesz, jak to było naprawdę? Pewnego dnia mieszkańcy wioski dostrzegli jaskółkę. Wiosna, wiosna! – krzyczeli radośnie. Ale ptak był w podłym humorze, bo okazało się, że przybył za wcześnie. Padał śnieg i wiał lodowaty wicher. Wściekła jaskółka pogwałciła embargo milczenia i wygadała się ludzkim głosem. – Ja jedna wiosny wam nie uczynię! – zawołała piskliwie ruszając z powrotem na południe.

Rozmówcy gawędzili jeszcze przez chwilę.

– No cóż, miło było, ale na mnie już pora. Czas przybić płetwę z ocalałymi.

– A ja biegnę do swoich podzielić się siankiem.

– I pamiętaj, nabieramy wody w usta…

Rozmówca machnął ogonem, a rozmówczyni zanurzyła pysk w zimnej wodzie.

Żaden niepokój nie mącił cichej, świętej nocy.

Tylko po powierzchni jeziora rozchodziły się kręgi.

Reklamy
Tagged with: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: