oto I owo

Orzeł czy reszka?

Posted in felieton literacki by hajton on 11 grudnia 2011

Europa jest kobietą.

 Ci, którzy mówią o niej stara, igrają z ogniem.

Jak to właściwie z nią jest?

Jest piękna czy przypomina raczej skamieniałego pisklaka, który nie wiedząc w co się rozwinąć, zatrzymał się w rozwoju? Kochać ją czy się jej bać? Uznać za wspólne dobro? A może powszechne obciążenie?

Czy wymaga solidarności i zasługuje na nią?

Zdania są podzielone. I zależne od tego czy jest się solidarnościodawcą, czy też solidarnościobiorcą.

Solidarność, jako pojęcie zwrotne, traci wiele ze swego powabu.

W ślad za jego niedostatkiem powraca refren ludowej mądrości:

Bo nieważne, czyje co je, ważne to je, co je moje!*

Europa pomogła nam uporać się z demonami starego ustroju. Zlikwidowała większość granic, które – czy tego chcieliśmy czy nie – były granicami cywilizacyjnymi. I zasugerowała odrzucenie kary śmierci. Zaraz, a może nie potrzebowaliśmy niczyjej pomocy, aby dojść do wniosku, że zabijanie w odwecie bliższe jest kodeksowi Hammurabiego niż piątemu przykazaniu?

Na szczęście, nie pozbawiono nas waluty narodowej. I dobrze! Wystarczy spojrzeć na tych, którzy się pospieszyli. Chociaż, może to jeszcze nie koniec? Rewolucjoniści – nawet pokojowi – muszą płacić jakąś cenę za urzeczywistnianie idei.

Jednak gołym okiem widać, że nadmierny, urzędowo-administracyjny pośpiech, nikomu nie służy. Europa – jako kobieta – powinna wiedzieć, że lepiej być obiektem westchnień i tęsknot niż synonimem niespełnionych marzeń i obietnic.

Żywię natomiast głębokie przekonanie, że – jeśli kiedyś przyjdzie nam do głowy przyłączenie się do strefy wspólnego pieniądza – orzełek na monecie nikomu przeszkadzać nie będzie. W końcu, orzeł i reszka to słowa u nas popularniejsze niż rewers i awers.

Logika europejskiej więzi jest w gruncie rzeczy bardzo prosta: jeśli jakiś twór staje się jednym organizmem, to trudno wyobrazić sobie, że sam na siebie podniesie rękę. A przecież nie warto zapominać, że największe hekatomby wybuchały właśnie na tym – stosunkowo niewielkim i stosunkowo najbardziej ucywilizowanym – kontynencie.

A jeśli pójdziemy dalej? Znacznie dalej?

Wyobraźmy sobie czasy, w których Europa ma wspólną reprezentację w piłce nożnej. To implikuje dwie wiadomości.

Dobra jest taka, że nasze szanse na zdobycie tytułu mistrza świata wzrastają niebotycznie. Zła – naszym zawodnikom będzie trudno o miejsca w takiej drużynie. Naszym? Czyli którym? Bez żartów, wiadomo, o kim mówię. Ale można też spojrzeć na to inaczej: aby zagrać w drużynie z – właśnie, z czym? – na piersiach, trzeba będzie doszlusować do najlepszych. To dobrze; nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozgrywki Ligii Europejskiej odbywały się nadal. W międzykrajowej formule.

A wracając do emblematu na koszulce. Co najmniej kilka europejskich państw ma w godle orła lub lwa. Wyobraźmy sobie wielogłowego gryfa wpisanego w europejską flagę. Wśród nich biały łebek sąsiadujący z wronią głową. Ba, nawet koronę dałoby się załatwić (gwiazdka). Jak wiadomo, czarnemu ptaszysku nakrycie głowy nie przysługuje.

Nawiasem mówiąc, ciekawe, co na to dwugłowy orzeł Romanowów? Czy nie poczuje się w końcu znudzony własnym towarzystwem i nie zechce dołączyć do grona szlachetnej gryfiarni?

Ale jest taka granica, która prędzej czy później stanie narodom Europy na drodze prawdziwego zjednoczenia. Nikt nie zdecyduje się jej przekroczyć z własnej i nieprzymuszonej woli.

Mowa o… mowie.

Europa, posługująca się prawie trzydziestoma – a w perspektywie jeszcze większą ilością – oficjalnych języków, przypomina stonogę, którą paraliżuje nadmierny przepływ informacji.

Czy można wyobrazić sobie jeden centralny język europejski? To dopiero utopia!

No, bo jaki?

Angielski? Odpada. Przecież nie będziemy kopiować U.S.A. Niemiecki? Bez komentarza. Francuski? Niby dlaczego. Doceniamy wkład Żabojadów w europejską historię (a zwłaszcza kuchnię), ale bez przesady. Osobiście optowałbym za polskim, którego niewykorzystany dotąd uniwersalizm miałby okazję ujawnić się w całej pełni. Zastanówmy się, kto by nas poparł?..

Może Litwini?! A co, jeśli zażądaliby dodania końcówek avicius lub auskas do wszystkich unijnych nazwisk? Już lepiej dajmy spokój…

Historia zna, i owszem, próbę stworzenia języka uniwersalnego. Nosił nazwę esperanto, a pomysłodawcą był nie kto inny, jak nasz rodak, Ludwik Zamenhof. Zdaje się jednak, że esperanto zatrzymało się na poziomie esperymentu

Konkluzja jest zatem następująca: nie istnieje uniwersalny język, który – na równi z narodowymi – mieszkańcy krajów europejskich zechcieliby uznać za swój.

Zaraz, zaraz… A gdyby tak… Powrót do korzeni… Tradycje śródziemnomorskie…

Mój Boże! Chyba znalazłem… Martwy, więc nikomu nie zagraża. Zarazem w ciągłym użyciu, co dowodzić może jego niezwykłej żywotności.

To łacina!

Przecież – de facto – nigdy nie przestaliśmy jej używać. Ba, wzbogacaliśmy ją i twórczo czynimy to, do dnia dzisiejszego. Że w wersji kuchennej? Kuchnia to ogień. A ogień to życie. Zaś najwięcej dyskusji toczy się właśnie przy jedzeniu.

Za trudny? Ależ skąd! Język jak język; nie przekracza możliwości przeciętnego Europejczyka. Może Włosi będą mieli trochę łatwiej. A niech tam! O Makaroniarzy trzeba dbać. Jak już będą te piłkarskie mistrzostwa, na pewno dostarczą do szerokiej kadry kilku wartościowych zawodników.

A więc odwagi, ekscelencje i magnificencje oraz Wy, cives nobiles**!

Quo vadis Europa?

Wszyscy chcemy wiedzieć.

 

P.S.

* Kazimierz Grześkowiak

** Szlachetni Obywatele

Reklamy
Tagged with: , , , ,

Komentarze 3

Subscribe to comments with RSS.

  1. Avo_lusion said, on 14 grudnia 2011 at 13:13

    Przepraszam, że piszę w komentarzu, ale nie znalazłam Pańskiego maila. Na moim blogu zorganizowano akcję, w której blogerzy piszą opowiadania, a czego potem zostanie złożony e-book. Pańskie wprawki są wyjątkowe, może zechciałby się Pan przyłączyć…? Szczegóły u mnie. Pozdrawiam.

    • hajton said, on 14 grudnia 2011 at 17:56

      Spróbuję zdobyć Pani adres mejlowy od organizatorów konkursu i się odezwę. Pozdrawiam!

  2. Avo_lusion said, on 14 grudnia 2011 at 20:11

    Ja jestem organizatorem, mój mail to: odoj86@o2.pl. Pozdrawiam serdecznie.
    P.S. Ładny śnieg u Pana 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: