oto I owo

Wina Marie M.

Posted in miniatury literackie by hajton on 10 listopada 2011

Czy Marie M. jest winna?

Czerwony napis na kawałku dykty, namalowany jakby w pośpiechu lub wzburzeniu, zelektryzował którejś soboty obywateli miasteczka.

Imię Marie było tu na tyle popularne, że pytanie dotyczyć mogło wielu osób (inicjał nazwiska zawężał pole domniemań, niczego jednak nie przesądzając). Do wieczora sprawa nieco przycichła, odbarwiając się w zachodzącym słońcu. Czerwień przestała kłuć w oczy, a nierozszyfrowany sens skrył się w mroku.

Ale mieszkańcy spieszący następnego ranka na mszę, ujrzeli spreparowany podobną techniką napis barwy zielonej.

Marie M. jest niewinna!

Transparent uderzał starannością wykonania, jakby twórca nakładał farbę w głębokim przekonaniu moralnej racji. Tak porządna może być tylko bezgrzeszność – głosiło czytelne przesłanie.

Całkowity brak danych, a co za tym idzie, niemożność uchwycenia kluczowych wątków dramatu, postawiły mieszkańców w sytuacji niekomfortowej. Ulgę mogło przynieść jedynie opowiedzenie się po którejś ze stron. Socjalne zależności nie powstają w próżni. Jeśli ktoś do tej pory nie wiedział, o co chodzi, należał tym samym do grona słabo zorientowanych, a im społeczność mniejsza, tym mniej chętnych do członkostwa w takim klubie. Ludzie żyją z ludźmi i między ludźmi, więc powinni wiedzieć, co się dzieje. Ci, którzy nie zadawali pytań, wyrastali nagle na elitę miejscowej społeczności, jej intelektualną i moralną starszyznę.

Nie pytają – znaczy wiedzą.

Szeregi dobrze poinformowanych systematycznie się powiększały.

Kolejne dni przyniosły zaktywizowanie najbardziej dynamicznych jednostek. Przy wejściu do miejscowego supermarketu pikietowali czerwoni, zbierający podpisy pod petycją wzywającą do jak najsurowszego ukarania winnej.  Zwolennicy opcji zielonej zorganizowali happening w okolicach centrum parafialnego. Do metalowego pala – jedynej pozostałości okazałej niegdyś bramy wjazdowej – przywiązano kukłę z tabliczką „Marie M.” na szyi. Dokoła leżały kawałki drewna, uformowane na wzór średniowiecznego stosu. I pudełko zapałek.

Podpal, jeśli potrafisz! – krzyczał płomienny napis wysprejowany na okazałym prześcieradle.

Znawców Pisma prowokował sporej wielkości kamień, opatrzony wariacją na temat słów ewangelisty.

Kto z was jest bez winy niech rzuci pierwszy. Prawo pierworzutu przysługuje najświętszemu.

Propagandowe działania przynosiły skutki. Zdarzały się przypadki dezercji, nawróceń i wrogich przejęć, ale ogólny bilans sił pozostał zrównoważony.

Groźnie zrobiło się dopiero w nastepną niedzielę.

Zorganizowany przez czerwonych marsz milczenia spotkał się z ripostą przeciwników. O tej samej godzinie, z przeciwnych krańców miasteczka ruszyły dwa pochody. Wkrótce forpoczty stanęły twarzą w twarz na lokalnym ryneczku. Powietrze zgęstniało od wrogich pomruków. Przestrzeń zaroiła się od obelg. Konfrontacja wisiała na włosku…

I aż niebo musiało interweniować, by uchronić miejscowych od samych siebie. Gwałtowna ulewa rozpędziła ludzi do domów i spłukała oba napisy, zaś wichura porwała nieszczęsną, przywiązaną do słupa ofiarę, wysoko, wysoko w górę, dokonując w pierwszej kolejności jej dekapitacji, by w kilku dalszych szarpnięciach pozbawić wiotki, słomiany korpus jakiegokolwiek sensu, z braku którego zresztą był się począł. Transparenty wraz z hasłami odleciały w niebyt, niczym latawce bez znaczenia.

I jedni, i drudzy uważali się za moralnych zwycięzców. Nikt się nie ugiął, a dla obrony przekonań, drużyny gotowe były nadstawiać indywidualną i zbiorową pierś.

Gdyby nie ten deszcz…

I wiatr…

I uczucie niesmaku, które próbowano zagłuszyć heroicznymi opowieściami…

Tego samego wieczoru, w położonej nieopodal miejscowości, amatorska grupa teatralna wystawiła dramat pod nazwą Wina Marie M. To plakaty reklamujące spektakl winne były całego zamieszania.

Widzowie byli pod silnym wrażeniem.

Z poróżnionej swarami miejscowości nikt nie przybył.

Reklamy
Tagged with:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: