oto I owo

Literacki Blog Roku 2011

Posted in felieton literacki, Uncategorized by hajton on 7 listopada 2011

Jedna z żelaznych reguł wpajana mi wieki temu przez polonistów brzmiała: nie należy zaczynać zdania od „no”. A może chodziło o słówko „więc”?

No więc sytuacja jest na tyle wyjątkowa, że postanowiłem uczynić wyjątek.

Mało tego; narażając się na opinię megalomana, już za moment autozacytuję kilka słów, które czas jakiś temu znalazły się na niniejszych stronach. Bowiem rzecz jest związana z blogiem. I to – żeby nie było wątpliwości – z tym blogiem.

Założyłem go przed rokiem, jako doświadczalne poletko literackie, niejednokrotnie badając wytrzymałość podglebia na słowa i myśli genetycznie modyfikowane (sympatycznie miodyfikowane, jeśli kto woli).

Pierwotna nazwa – Sobie a Muzom – była niczym samosprawdzającą się przepowiednia. Czyniąc ją odpowiedzialną za niską poczytalność (niepoczytalność?), przemianowałem całość na oto I owo.

A nie to i owo? – upewniali się niektórzy. Podpowiadano mi nawet, abym poszedł krok dalej (ni to ni owo), ale uniosłem się i uparłem.

Wkrótce jednak zakiełkowało przeczucie, że owa mała poczytalność nie była wyłączną winą mistrza z Czarnolasu, bowiem osobą najczęściej doglądającą blogleby pozostał autorolnik.

I pewnie wówczas, w chwili zabarwionej goryczą (acz minimalnie dosłodzonej nadzieją), powstały następujące słowa.

Jak być pewnym, że się trafi do celu?

Nie oczekiwać, że kiedykolwiek się to uda.

Kiedy przeczytałem informację o konkursie na Blog Literacki Roku 2011, przyszło mi do głowy, że nadarza się idealna okazja, aby zweryfikować słuszność powyższej tezy. Przekonanie o iluzoryczności szans nie było wymuszoną pozą, lecz naturalnym stanem świadomości.

Coraz liczniejsze wejścia pokazywały, że paradoksalna myśl nie jest całkiem pozbawiona sensu. Zaś prawdziwy wystrzał odsłon w pierwszych dniach listopada zwiastował prawdę dla mnie zdumiewającą: oto I owo trafiło do finałowej piątki!

Co powinienem był zrobić? Natychmiast podwoić, potroić, a nawet potysiąckrotnić ideę wyjściową. Pożądany stan osiągnąłem bez nadmiernego wysiłku. I to na tyle skutecznie, że wyniki przerosły najśmielszy brak oczekiwań.

Wyścigi są dobre dla koni – powiedział kiedyś zawiedziony uczestnik konkursu muzycznego.

Zwłaszcza czarnych – powinienem był się wykazać refleksem, ale puenta dojrzewała we mnie dobrych kilka lat.

Rzeczywiście; kryteria artystyczne są (na szczęście) dalekie od sportowych. Dla człowieka piszącego (homo scribus) trudno o większe zwycięstwo niż bycie czytanym. Co nie umniejsza satysfakcji ze zdobycia cennego lauru.

Gratuluję wszystkim Uczestnikom konkursu, zarówno tym, których wyróżnienie – tym razem – ominęło, jak i nagrodzonym. Podzielam Waszą radość z faktu, że trud włożony w twórcze formułowanie myśli i zdań może owocować zadumą lub uśmiechem na twarzy czytającego.

Organizatorom dziękuję za pomysł, wiarę w to, że forma blogu jest potencjalnie czymś więcej, niż tylko studium malowania paznokci, oraz za uznanie, jakim zaszczycili oto I owo.

Wszystkim, którzy zechcieli mój blog odwiedzić, kłaniam się w pas, po staropolsku. Uważając wszakże, aby nie złamać piórka przytroczonego do czapki niewidki. Pióro to dla piszącego coś więcej niż symbol.

Nawet, jeśli na co dzień posługuje się komputerem.

Reklamy

komentarze 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. Avo_lusion said, on 8 listopada 2011 at 00:21

    WIELKIE GRATULACJE!!!!!

    • hajton said, on 8 listopada 2011 at 12:04

      Bardzo dziękuję i serdeczne gratulacje wzajemne!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: