oto I owo

Przegrać z kretesem

Posted in sport, żarty literackie by hajton on 30 sierpnia 2011

Laszlo Papp należał do legendarnej grupy węgierskich pięściarzy, którzy obijali nosy i łuki brwiowe nawet Kubańczykom. Na walki z udziałem Madziarów kibice boksu czekali z utęsknieniem na całym świecie. Nie inaczej było nad Wisłą, gdzie już wkrótce miało dojść do elektryzującego opinię publiczną meczu na pięści: Polska (trenowana przez samego Feliksa Stamma) kontra Węgry (z Laszlo Pappem w składzie).

Jak mówiono: albo Stamm przyłoży w Pappę, albo Papp przybije Stammę.

Z największą uwagą oczekiwano jednak pojedynku w wadze lekkopółśredniej, w którym mieli zmierzyć się Zoltán Krétesz i Teodor Tataryk.

Reklamowano ją hasłem: Obezwładniające sierpy kontra porażające młoty. Nasz zawodnik słynął bowiem z dziwnych i, prawdę mówiąc, niezupełnie prawidłowych ciosów młotkowych (czyli walenia przeciwników pięścią w czoło), ale… Był przy tym tak szybki, że sędziom przeważnie nie udawało się tych uderzeń dostrzec. Możliwość obejrzenia powtórki także nie istniała. Podobnie jak przeciwnicy, którzy po takim potraktowaniu padali na deski.

Zoltána Krétesza zwano dla odmiany tajną bronią „wunderteamu znad Balatonu”. Mało który z przeciwników był w stanie dotrwać do końca regulaminowej trzeciej rundy. Jeśli tylko rywal dostał się w huraganowy ogień jego sierpów (ktoś policzył, że gdy Krétesz wpadnie w trans, jest w stanie zadać powyżej stu ciosów w ciągu minuty), było po walce.

Tataryk znał swoją wartość i nie lubił gadać nadaremno. Spytany, jak ocenia swoje szanse w potyczce z Kréteszem, odpowiadał pytaniem:

– A jak on się właściwie nazywa?

–Krétesz, Zoltán Krétesz – mówili dziennikarze, choć brzmiało to jak: Kretes, Żoltan Kretes, bowiem w języku węgierskim z wymawia się jak ż, zaś sz –  jak s.

Przy okazji ostrzegam turystów: nazwę uroczego miasta Szeged, wymawia się Seged (bowiem słowo seged, które dla odmiany wymawia się szeged, oznacza coś zupełnie innego, czteroliterowego. Jeśli, podróżniku, zapuścisz się jeszcze dalej i dotrzesz aż w deltę Dunaju, niech nie zdziwi cię, gdy na pytanie: – gdzie jest okno? – usłyszysz odpowiedź: – dupa perdele. Rozmówca wcale nie chciał Cię urazić, bowiem w języku rumuńskim znaczy to tyle, co „za firanką”).

–  Kreteszsz? Z Szszeged? – Tataryk zaszeleścił prowokacyjnie. – Nie znam gościa. Powalczymy, zobaczymy – zakończył lakonicznie.

Scenariusz pojedynku nie przebiegał jednak wedle jego oczekiwań. W połowie drugiej rundy, zanim udało mu się wbić choćby jednego gwoździa, został trafiony serią straszliwych sierpów Krétesza. Od tej chwili walczył już tylko o przetrwanie. Obyło się bez nokautu, ale przewaga punktowa Węgra była miażdżąca.

Ale to nie wszystko. W trakcie feralnej walki nasz pięściarz stracił obie górne jedynki. Na pomeczowej konferencji stwierdził jedynie:

– No co? Psegrałem z Kretesem. Nie ja pierwsy, nie ostatni.

Dodajmy jeszcze, że mecz zakończył się remisem.

Reklamy
Tagged with: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: