oto I owo

Mój brat sąsiad

Posted in miniatury literackie by hajton on 18 sierpnia 2011

Klap, człap, na przemian dziarsko i leniwie spacerowaliśmy z psem, który zwolna przyzwyczajał się do pewnej łączącej nas wspólnoty. Losy jego musiały być pokrętne; człowieka i bał się, i próbował szanować, ale swoim wyglądem sam budził respekt. Inne psy traktował jak potencjalnych sprzymierzeńców, zaś koty i gołębie budziły w nim instynkty łowieckie. Każde znalezione po drodze: puszkę, słoik lub opakowanie, obwąchiwał z uwagą, próbując opróżnić do samiusieńkiego końca, zaś rekord zapobiegliwości pobił przed dwoma dniami, kiedy to troskliwie zakopał w ziemi leżące przy drodze, na wpół obgryzione jabłko. Musiał wiedzieć co to głód.

Mijało kilka dni od czasu gdy trafił do mnie po tygodniowej kwarantannie w schronisku. Jeszcze nie było dobrze, ale już było lepiej.

– A co to pan sobie takiego skurwiela sprawił? – sąsiad, ani mniej ani więcej tylko sąsiad, patrzył na okazałego psa z wyraźnym respektem. – Obronny, co?

– Nie, dlaczego? – zdziwiłem się.

– No, to co pan z nim będziesz robił? – sąsiad zdziwił się jeszcze bardziej.

– Ze schroniska wziąłem, nikt go nie chciał; za duży, za dziki, mówili, po co nam taki kłopot?

– No właśnie, i ja tak mówię. Bo jak małego psa się ma, to można go na ten przykład kopnąć w dupę, ale z takim wielkim to strach; jeszcze by człowiekowi co odgryzł… A w ogóle to ja ludzi nie rozumiem – już wiedziałem, że do mnie pije – zamiast pomóc jakimś dzieciakom albo innym głodującym, to biorą sobie bydlę na utrzymanie. I żeby to chociaż obronny… – westchnął z rozrzewnieniem.

Mój pretorianin patrzył na sąsiada przyjaźnie, nie wiedząc, co gruncie rzeczy oznacza – i ku czemu zmierza – nasza rozmowa. Postanowiłem rozmówcę trochę pomęczyć.

– A gdyby prawdą okazało się, że to ludzkie dusze pokutują w ciałach zwierząt za dawne grzechy?

– Ale żeś pan teraz wymyślił… – sąsiad zupełnie nie spodziewał się kontry. Grał na czas. Zbierał siły do zakleszczenia mnie w pułapkę niezmąconej logiki.

– To niech pan mi jeszcze powie, że we mnie w nagrodę jakiś murzyn albo arab mieszka, albo nawet jakiś wredny pies…

– Czy w nagrodę to nie wiem. Ale nie odczuwa pan czasem – na przykład teraz – nieodpartej potrzeby, aby kogoś ugryźć?

Sąsiad spojrzał jak ktoś przyłapany na gorącej myśli.

– Ale niech pan tego nie robi, bo nie wiem jak zareaguje mój towarzysz. Poza tym czyniąc źle, skazuje się pan być może na pokutę w kolejnym wcieleniu. Kto wie, czy nie będzie pan znowu psem, którego kopią po dupie, z którego wytapiają smalec, lub którego chcą złapać i zaprowadzić do hycla. No, w najlepszym razie do schroniska. Co pan na taką perspektywę?

– A idź pan w cholerę… – sąsiad machnął ręką, poczym jął się oddalać soczyście spluwając.

Chyba go nie przekonałem.

Advertisements
Tagged with:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: