oto I owo

Rola tramwaju w twórczości M. Bułhakowa i T. Manna – szkic porównawczy

Posted in O KSIAŻKACH by hajton on 11 Maj 2011

Dzisiaj już tak się nie pisze…

Czy z podobnie postawionej tezy można wysnuć paralelny wniosek: dzisiaj już tak się nie czyta? Prawdopodobnie, tyle, że będzie on fałszywy. Są bowiem książki, które dla rozmaitych powodów zasługują na miano ponadczasowych. O dwóch spośród nich pragnąłbym wspomnieć. Ponieważ są to ogólnie znane, szanowane, ba, obdarzane uwielbieniem arcydzieła – a ilość poświęconych im opracowań można by zapewne liczyć w tysiącach – wniesienie w ich interpretację czegoś naprawdę odkrywczego wydaje się zadaniem trudnym ponad miarę. Postanowiłem więc przyjrzeć się dwóm króciutkim fragmentom, które – być może – na podobieństwo kropel wody, potrafią dać wyobrażenie, czym jest ocean.

Tramwaj.

Ten pojazd komunikacji publicznej odgrywa pewną rolę zarówno na kartach Mistrza i Małgorzaty jak i Doktora Faustusa. Oto w jaki sposób oba wagony pojawiają się na scenach powieści.

M.i M.

I tramwaj ten natychmiast nadleciał

D.F.

Wreszcie nadjechał tramwaj numer 10

Pojazd moskiewski nie jest opisany w szczegółach; nie znamy nawet koloru. Ale jego pojawieniu się towarzyszy cała gama zjawisk wizualno dźwiękowych:

Kiedy zakręcił i wyszedł na prostą, niespodziewanie rozbłysnął wewnątrz elektrycznym światłem, zawył i dodał gazu

Jakże z pozoru mieszczański wydaje się jego odpowiednik:

Te monachijskie niebieskie wozy tramwajowe o barwach bawarskich są bardzo ciężkiej konstrukcji

Ale już w następnym zdaniu:

Elektryczne iskry strzelały nieustannie spod kół wozu, a mocniej jeszcze w górze, przy pałąku, gdzie z sykiem rozsypywały się snopami jak zimne ognie

Całkiem odmienne okoliczności towarzyszą bezpośredniemu zetknięciu się bohaterów z tramwajową lub okołotramwajową materią:

I wtedy jego ręka ześlizgnęła się i spadła, noga niepowstrzymanie, jak po lodzie, pojechała po kocich łbach schodzących ukośnie w dół ku szynom tramwajowym, drugą nogę poderwało i Berlioza wyrzuciło na torowisko

Podczas gdy dr phil. Serenus Zeitblom opowiada:

Tramwaj stanął, a ja przeszedłem z przedniej platformy, przez którą wsiadłem, do wnętrza wozu

Jak dotąd mamy więc gwałtowność naprzeciw normalności, akcję w kontrze do rutyny. Nie inaczej jest również w następnych akapitach. Gdy Berlioz:

Upadł na wznak, tyłem głowy niezbyt mocno uderzył o bruk i zdążył jeszcze zobaczyć wysoko nad sobą pozłocisty księżyc

Serenus Zeitblom ze spokojem opisuje:

Pośrodku przeciwległej ławki, siedział Schwerdtfeger, z futerałem skrzypiec wciśniętym między kolana (…) Pod płaszczem miał biały szalik zakrywający muszkę frakową (…) Wyglądał ładnie i młodo z tą swoją nieco nastroszoną gęstwiną jasnych loków, z twarzą zarumienioną od dokonanej pracy, tak że chwalebne to zziajanie nadawało nawet jego niebieskim oczom wygląd jak gdyby podpuchniętych. Lecz i z tym było mu do twarzy, jak i z lekko odętymi wargami, którymi tak świetnie umiał gwizdać

Należy uczciwie przyznać, że Michał Aleksandrowicz Berlioz dysponował znacznie mniejszą rezerwą czasu. Co prawda:

Zdążył przekręcić się na bok, wściekłym ruchem, w tejże sekundzie podciągnął nogi pod brzuch

Ale była to już jedna z ostatnich aktywności życiowych. Tymczasem doktor filozofii bez pośpiechu rozwija swą opowieść:

Niezbyt szybko orientuję się w otoczeniu; stopniowo też dopiero odkryłem, że w tramwaju znajdują się jeszcze i inni znajomi (…) Przypadkowe pochylenie się pozwoliło mi dostrzec ze zdumieniem Inez Institoris, siedzącą po tej samej co i ja stronie, dalej jednak znacznie ode mnie, bliżej środka, ukosem naprzeciw Schwerdtfegera. Mówię: ze zdumieniem, gdyż nie była to przecież droga do jej domu

W jakich okolicznościach bohaterowie zaznajamiają się z obsługą tramwaju? W Moskwie Berlioz:

Odwrócił się i zobaczył niepowstrzymanie pędzącą na niego zbielałą ze zgrozy twarz prowadzącej tramwaj kobiety i jej czerwoną opaskę

W Monachium:

Minęliśmy już uniwersytet i właśnie konduktor stanął koło mnie w swych filcowych butach, aby przyjąć dziesiątkę i w zamian wsunąć mi do ręki bilet, gdy…

Przerywam, bowiem akcja obu powieści nabiera w tych momentach cech ostatecznych; oczekiwanych u Bułhakowa, niczym grom z jasnego nieba – albo ów snop iskier spod elektrycznego pałąka – strzelających u Manna.

Moskwa:

Kobieta-motorniczy szarpnęła elektryczny hamulec, wagon osiadł z nosem przy ziemi, potem błyskawicznie podskoczył, z brzękiem i łoskotem posypały się z okien szyby

Monachium:

Strzelanina rozległa się nagle w tramwaju, płaskie, ostre, donośne detonacje, jedna za drugą, trzy, cztery, pięć, z dziką, oszałamiającą szybkością

Moskwa:

Tramwaj najechał na Berlioza i na bruk pod sztachety Patriarszej alei wypadł okrągły ciemny przedmiot

Monachium:

Schwerdtfeger, ze swym pudłem od skrzypiec w rękach, osunął się najpierw na ramię, a potem na kolana siedzącej obok niego po prawej stronie pani, która, na równi ze swą sąsiadką z lewej, z przerażeniem odsunęła się od niego, podczas gdy w tramwaju wybuchł powszechny tumult, popłoch i wrzaskliwa panika

Moskwa:

Przedmiot ten stoczył się na dół i podskoczył na kocich łbach jezdni

Monachium:

Obaj panowie stojący w przejściu rzucili się wraz ze mną ku Inez – oczywiście o wiele za późno

Moskwa:

Była to odcięta głowa Berlioza

Monachium:

Twarz jej była biała jak papier, z ostro zarysowanymi purpurowymi plamami na kościach policzkowych. Oczy miała zamknięte i uśmiechała się nieprzytomnie

Tak właśnie kończą się obie przygody z komunikacją publiczną. Wnioski podsumowujące? Może tylko jeden: ich bohaterowie – choć na inną modłę – stracili głowę.

Aha, należy przytoczyć jeszcze, co następuje:

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata, tłumaczenie: Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski (Czytelnik Warszawa 1994)

Thomas Mann, Doktor Faustus, tłumaczenie: Maria Kurecka i Witold Wirpsza (Czytelnik Warszawa 1985)

P.S.

Jeśliby ktoś wysunął zarzut, że nie tramwaj jest głównym bohaterem obu wspomnianych dzieł, spieszę odpowiedzieć: jest mi to wiadome. I to do tego stopnia, że sam spróbowałem zmierzyć się ze świadomie pominiętą tu postacią. W powieści, która żyje na razie życiem utajonym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: