oto I owo

Marek

Posted in miniatury literackie by hajton on 8 stycznia 2011

Marek był facetem przystojnym aż do granic Hollywood. Posiadał ten męski magnetyzm, który wprawia niewieście serca w żywszy rytm i przyspiesza ich oddechy. Pamiętam, jak jeszcze w liceum pojawił się któregoś dnia w oficerkach; przyjechał prosto z planu „Akcji pod arsenałem”. Oczywiście, statystował tam, ale nie muszę dodawać, że dla nikogo z nas to nie było „tylko”. Wystąpił również w „Polskich drogach”, jako pianista w warszawskiej knajpie.

Ale Marek był przede wszystkim kontrabasistą. Zawołanym, wybornym, wyborowym kontrabasistą.

Jego śmierć była niczym piorun z jasnego nieba. Tego się nie robi ani rodzinie, ani bliskim, ani przyjaciołom, ani nawet samemu sobie. Jednak – choć wiem, że trudno to wytłumaczyć – przeczułem, że umarł, na ułamek sekundy wcześniej niż się o tym dowiedziałem.

Dziś przyśnił mi się. Po raz pierwszy po blisko trzydziestu latach.

– Wiesz – powiedział – okazało się, że te komórki, które mnie wówczas zaatakowały, miały w sobie tak zwane korektory, dzięki którym żyję nadal, choć w nieco odmiennej rzeczywistości.

Fajnie było znowu pogadać. Teraz już wierzę, że to nie był ostatni raz.

Reklamy
Tagged with:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: