oto I owo

Osioł, czyli nadzieja odradza się jesienią

Posted in miniatury literackie by hajton on 27 października 2010

Ten kłapouch był każdorazowym świadkiem moich biegowych aktywności. Już wkrótce nie tylko ja go dostrzegałem, ale i on – uroczystym przyświstem i dość pospiesznym truchtem – reagował na mój widok. Próbując zacieśnić znajomość, częstowałem go pękiem soczystej trawy albo podsuszoną bułką. Przyjmował daniny z charakterystyczną dla siebie godnością. Bez ostentacji w żadną stronę; czasami odmawiał, przeważnie jednak zajadał z wyraźnym apetytem. Potem odwracał się dostojnie, a odchodząc, machał ogonem na pożegnanie. Aż nagle zniknął z dnia na dzień. I było już tylko pastwisko bez osła, szarzejące, mokre, potem przykryte warstwą śnieżnego puchu a jeszcze później – lodowej zmarzliny. Wreszcie odradzające się młodą zielenią i kipiące kolorami, i zapachami letniej łąki. I przekwitające kolejną jesienią…

Wyglądałem go za każdym razem, ale wraz z upływem czasu i zmianami pór roku przyzwyczaiłem się do faktu, że go po prostu nie ma.

Lecz właśnie dzisiaj pojawił się znowu. Jak gdyby nigdy nic, przykłusował rączo do płotu i wpychając mi pysk w dłonie, sprawdzał czy znajduje się w nich coś godnego uwagi.

Pobiegłem dalej, czując jak odradza się we mnie kilka pogrzebanych nadziei.

Advertisements
Tagged with: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: