oto I owo

Krótkie historie trucizn – (4/5)

Posted in kryminałki by hajton on 4 października 2010

Inspektora od paru dni wściekle bolał ząb. Nie pomagały okłady, a środki przeciwbólowe przestały już działać. Nic jednak nie było w stanie skłonić go do wizyty w gabinecie stomatologicznym. Od samego rana co pewien czas uśmierzał ból łyżeczką wódki. Jeśli tak dalej pójdzie, to pod koniec służby będę pijany – myślał. I jeszcze ta sprawa. Jak zwykle w przypadku otruć, mało czytelna.

– I to jus wsystko, co macie do powiedzenia?

– Niestety, tak. – Poetyckie nastroje posterunkowego Bociana ulotniły się dziś bez śladu. Powróciła charakterystyczna dlań lakoniczność wypowiedzi.

– No dobze, zreasumujmy. Kto znalazł ciało denata?

– Posterunkowy Zdzisław Janek. Nad ranem to było.

– Ocywiście, pseciez wiadomo, ze ofiary otruc znajduje się dopiero nad ranem! – kolejna łyżka czystej dodała animuszu zbolałemu inspektorowi. – Nikt psyzwoity nie truje  bliznich w ciągu dnia. Chyba, ze słownie truje… – Spojrzał wymownie na Bociana. – I co, absolutnie zadnych poslak?

– Posterunkowy Janek mówił, jakoby wokół denata unosił się zapach migdałów.

Twarz inspektora stężała nagle. Przypominała teraz pysk gończego, który uchwycił poszukiwany trop.

– Cy Janek jest tego pewny? – Zapytał pro forma.

Bowiem znał odpowiedź. Już wiedział czym otruto kobietę. Jak również, czym potraktuje okropnie bolącego zęba.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: