oto I owo

Sezon polowań na skarpetki

Posted in felieton literacki, miniatury literackie by hajton on 1 października 2010

No i po lecie… Żegnaj ciepło liżące w ciągu dnia słonecznymi jęzorami, a nocą spowijające leniwe ciała powietrzną otuliną, delikatną i aromatyczną niczym śpiew słowika.

Pochwalone bądźcie beztroskie poranki, kiedy to stopy nie zaznawały mordęgi wzuwania i obuwania. Wąski rzemyk sandała czy płótno tenisówki to było aż nadto. Nad morzem, jeziorem, rzeczułką, na kwitnącej łące, w wonnym sadzie albo przydomowym ogródku, czy nie zdarzało się brodzić boso (przy czym z tą łąka lepiej było uważać; nie raz okazywała się pastwiskiem…)?..

O błogosławiona nagości, która odeszłaś w przeszłość wraz z nadciągającymi rosami, mgłami i podobnie wilgotnymi atrybutami jesieni… O nieprzyjazny chłodzie, który zakryłeś stopy połyskujące dotąd złotym odblaskiem słońca i coraz to innym kolorem lakieru na paznokciach…

Ale pora otrząsnąć się z tego, co było.

Wraz z jesienią nadeszła bowiem era skarpetek… A te, jak to mają w zwyczaju, rozbisurmaniły się latem. Pochowały w najbardziej niedostępnych zakątkach. Trzeba biegać po domu ze świeczką i szukać ich w najmniej oczekiwanych zakamarkach. Świeżutkie i ciągle pachnące płynem do płukania tkanin, kamuflują się na półkach z bielizną, nakrywają piżamami, wskakują do kieszeni żakietów i marynarek, a co bardziej sprytne, przycupnęły w rękawach i nogawkach konfekcji jesienno-zimowej. Niektóre przemieściły się aż na półki w łazienkach i przybierając nienaturalne kształty udają flakoniki perfum, słoiczki z kremem lub tubki z niewiadomo czym. Inne zajęły strategiczne miejsca w hałdach ubrań wypranych lecz czekających jeszcze na prostujący dotyk (prostyk) żelazka.

Najpopularniejszym sportem, jaki skarpetki urządzają sobie w okresie letniej kanikuły, jest zmiana partnera. O ile więc upolowanie pojedynczego egzemplarza jest w naszym zasięgu, o tyle trafienie właściwego dubletu wydaje się zadaniem ponad siły… Oto znajdujesz delikwenta, ciągniesz go za uszy*, przekonany, że za jednym zamachem wyszarpiesz parę (choć robisz to ostrożnie, by nieboraki spłoszone zbyt gwałtownym ruchem nie zanurkowały w otchłań szafy)… Tak, masz obie, już są twoje, już ci nie uciekną i nagle!… Groza! Oto czarna sparowała się z błękitkiem… Biała powiązała z wzorzystą w misterny (małżeński?) węzeł, zaś brązowa zaplątała się z tą w gwiazdki… A kiedy po licznych próbach już, już wydaje ci się, że wyciągasz dwie identyczne… Skądże. Różnią się długością, rozmiarem, że o ilości przetarć i dziur (jako cechach nabytych) już nie wspomnę. A skąd wzięły się tabuny skarpetek młodych, skarpeciątek wręcz, których wcześniej z całą pewnością nie widzieliście na oczy? To nowa generacja. Owoce letnich figli. Weźmy choćby te urocze maleństwa w kratkę; rodzice na pewno byli w paski, przy czym mama – poprzeczne, a tata – podłużne (lub odwrotnie). A te miłe drobiazgi, z pozoru monochromatyczne, w rzeczywistości pokryte lekkim prążkiem? Któryś z przodków był gładki, któryś – przystrojony w bajecznie wielokolorowe romby.

Teraz przypominacie sobie: te nocne tupoty po korytarzu, szurgoty w szafie, kląskania i popiskiwania, co to nieraz wyrywały z głębokiego snu…

Bo też rzeczywiście. Od chwili fabrycznych narodzin, wciśnięte w bliźniactwo, symetryczność omalże doskonałą, ale też nieokreśloność, która prawa, a która lewa, aż do chwili trafienia na sklepowe półki – a później jeszcze domu szczęśliwego posiadacza – mają dość czasu na rozmyślania. I trudno im się dziwić. Na skutek zbyt długiej bezczynności, najróżniejsze pomysły przychodzą do głowy* nie tylko skarpetom.

Czy to aby na pewno moja druga połowa? – zadają sobie pytanie. Czy ten związek przypieczętowany plastikową obręczą, nie oznacza przypadkiem małżeństwa już nie z rozsądku, a z braku wyboru?.. Zarażone wirusem pojedynczości, nie przestają dumać. Ale pole dla wcielenia w życie śmiałych i obrazoburczych wniosków, rozpościera się dopiero latem (jeśli go doczekają). I wtedy się zaczyna…

Teraz jednak okres ochronny się skończył. Pora brać się do roboty (jeśli tylko dadzą się złapać), a nie jest to służba lekka… Czy ktokolwiek z nas chciałby się znaleźć w ich skórze? Bądźmy więc wyrozumiali. Choć wymawiam tu symboliczne: sezon polowań na skarpetki uważam za otwarty, to jednocześnie apeluję, aby traktować je z należną im serdecznością.  

* Nie jest do końca oczywiste, co należy traktować jako uszy, a co jako głowę skarpetki. Istnieją na ten temat sprzeczne teorie, ale nie będę się tu w nie zagłębiał.

Reklamy
Tagged with: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: