oto I owo

Krótkie historie trucizn – (2/5)

Posted in kryminałki by hajton on 25 sierpnia 2010

– Więc mówi pan, że ciało znaleziono w pobliżu woliery?

– Tak, przed samym wejściem. Wygląda na to, że zmarły miał zamiar wejść do środka.

– Dlaczego pan tak sądzi?

– Bo zasuwka była odsunięta, a drzwi lekko uchylone.

– Myśli pan, że coś mu się stało właśnie w tym momencie?

– Na to wygląda.

– A co denat tam właściwie hodował?

– Nic specjalnego. Kury, papugi…

– Kury i papugi? Ciekawy zestaw…

Zapadła cisza.

– Taaak… Mamy więc prawdopodobnie do czynienia z najnormalniejszym w świecie atakiem serca…

– Też tak myślałem, ale…

– Ale? – czujnie podchwycił inspektor.

– Ale jest coś, co nie daje mi spokoju.

– A mianowicie? – wyciąganie informacji ze starszego posterunkowego Bociana było istną katorgą.

– Jego szyja. Wygląda, jakby ktoś ją pokłuł. Albo…

– Niechże pan mówi! Czy muszę wyrywać panu każde zdanie z osobna?!

– Albo… podziobał…

– Czy te jego ptaki mogły być agresywne?

– W takim stopniu, w jakim mogą być agresywne kury albo ary – Bocian relatywizował filozoficznie.

– A czy jest pan pewien, że żaden z ptaków nie wyfrunął z woliery?

– Trudno je tam wszystkie policzyć. Rodzina była w szoku. Tylko… żona denata wspominała o jakimś dziwnym gatunku, który mężowi rzekomo udało się wyhodować. Ale nie wiemy jaką wartość mają jej słowa.

Inspektor zbladł. Po chwili wstał zza biurka i strasznym głosem powiedział:

– Boże! Ja już wiem co go zabiło. To była kurara…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: