Porównania

  • Koniuszek zgiętego pod kątem prostym ogona falował niemrawo, niczym proporczyk na cześć prezydenta średnio zaprzyjaźnionego kraju
  • Był tak blady, że bielona wapnem ściana wyglądała przy nim, jakby tylko co wróciła z wakacji na Wyspach Kanaryjskich
  • Jej krągłości były tak doskonałe, że najregularniejsza kula wydawała się przy nich zaledwie sześcianem
  • Piłka minęła interweniującego bramkarza, jak samochód niechcianego miłośnika autostopu
  • Świeczka zapadała się w sobie, niczym balon w kształcie krzywej wieży w Pizie, z którego ktoś wypuścił powietrze
  • Jej gderliwość dawała się porównać jedynie z ekspresją starego skutera, któremu słoń stanął na klakson
  • Jego wymagania były rozbudowane, niczym rogi jelenia w pełnym rozkwicie
  • Mgła spadła na okolicę, niczym pianka zdmuchnięta z cappuccino
  • To, czego pragnąłem było tak odległe od medialnej sławy, jak okrężną okazywała się moja droga do Toskanii

Przenośnia czyli metafora

Co z tego, że X. urodzony był w niedzielę (i to w czepku), szpakami karmiony i nie dawał sobie w kaszę dmuchać? Nad jego głową zbierały się czarne chmury. Już tam szykowali się, by nabić go w butelkę, a może nawet wystrychnąć na dudka…

W powyższym przykładzie ani jedno z przytoczonych zdarzeń nie zachodzi literalnie. A jednak sens jest czytelny: w życiu szczęściarza i spryciarza miało dojść do nieprzyjemnych zmian…

Każdy krąg językowy lub kulturowy posiada metafory, które na pierwszy rzut oka (czy okiem dałoby się rzucić więcej niż raz?) mogą brzmieć dziwnie, a przede wszystkim – niezrozumiale. Dla przykładu: po książkach pisarza widać gdzie zaopatruje się w musztardę - co należy odczytać jako: nietrudno wskazać źródła jego inspiracji (autentyk z Flandrii).

A jednak marzy mi się, aby – parafrazując klasyka – myśl giętka łapała wszystko co pomyśli głowa…

Z ubolewaniem doszedłem do wniosku, że sztuka przenośni jakoś się u nas nie rozwija. Gdzie te czasy, gdy sprawdzano co w trawie piszczy, masowo urywano się z choinek czy choćby piekło raka…

Kiedyś jechało się do Rygi, teraz – po prostu rzuca pawia…

Czas ruszyć na ratunek zaniedbanemu środkowi stylistycznemu. Wiwat wolność skojarzeń! Wyobraźnio, ruszaj w tany!

  • Znawca cynamonu – człowiek doskonale zorientowany w cenach soli i pieprzu na światowych giełdach
  • Ten to lubi potańczyć z żabami – amator oliwy z oliwek pierwszego tłoczenia
  • Ty maślaku żelem faszerowany – ty obłudny piewco budyniu
  • Zaryć tratwą w darń – nie odebrać na czas butów od szewca
  • Strugać rabarbara – nie dodać do kompotu ani jednego goździka
  • Żreć żyrafę – ganić hipopotama
  • Żywica nie baba – całkiem zgrabny krasnoludek

To ostatnie daje się zresztą stosować obustronnie.

  • Całkiem zgrabny krasnoludek – żywica nie baba